czwartek, 14 lipca 2016

ROZDZIAŁ 12- SEKRET

ROZDZIAŁ 12-SEKRET

Dużo czasu zajmują zajęcia dla egzorcystów, jednak prawdziwa szkoła też istnieje. Próbowałam z nikim się nie zaprzyjaźniać, ale po jakimś czasie, ludzi sami zaczęli się do mnie kleić. Było mi ciężko wszystko ukrywać. Szczególnie przed Rei Orihara- dziewczyną chodzącą ze mną do klasy. Niebieskie włosy do ramion, tego samego koloru oczy, blada skóra, wysoka i szczupła. Nie chciała się uczyć w akademii, ale rodzice ją wysłali. Już po kilku dniach bardzo się z nią zaprzyjaźniłam. Sądziłam, że będzie dobrą, normalną przyjaciółką. Ale nie miałam pojęcia, że przyjaźń z ludźmi z zewnątrz, może tak zagrozić mi i egzorcystom.
Zaczęło się to na chemii, która była naszą pierwszą lekcją. Wtedy dołączyła do nas nowa uczennica- Rei Orihara. Od razu na wstępie powiedziała, że nie chciała tu przyjeżdżać, ale kazali jej rodzice. Pani po westchnięciu i przewrócieniu oczami kazała jej usiąść ze mną.

- Hej.- Powiedziałam próbując do niej zagadać. Zawsze na lekcjach się nudzę, więc pomyślałam, że może z nią będę miała co robić.

- Eh...kolejna osoba chcąca mi zatruć życie.- Po tych słowach mnie wkurzyła, ale też mi zaiponowała, więc postanowiłam, że będę sobą.

- Tak masz rację. Na lekcjach rzadko mam co robić, więc najczęściej innym dokuczam. Ewentualnie śpię. - U dziewczyny nagle zabłysły oczy, jakby na coś takiego czekała.

- He. Spoko. Jestem Rei i od razu mówię nie chcę tu być.

- Nie ty jedna. Jestem Gothi Gree. - Powiedziałam i podałam jej rękę. Później całą lekcję gadałyśmy.

- Słuchaj, a czy to przypadek, że najlepsza uczennica ma tak samo na nazwisko?- Spytała. Nowa, a już wie kto jest najlepszą uczennicą. No tak, przecież jest na ścianie.

- Nie... To moja starsza siostra... Na szczęście przyrodnia- Powiedziałam to od niechcenia.

- Obrazisz się jak powiem, że już jej nie lubię?- Zaczęłam się śmiać.

- Nie, ja też. - Nim się spostrzegłyśmy, lekcja się skończyła.  Wyszłyśmy na korytarz i cały czas gadałyśmy dopóki nie przybiegła do mnie cała grupa przyjaciół ze szkoły dla egzorcystów z Lolitą i Rinem na czele.

- Gothi!!- Krzyczał Rin biegnąc do mnie, przez co o mało się nie przewrócił przy hamowaniu. - Jesteś potrzebna... kto to?- Wszyscy stali zdziwieni.

- To jest Rei Orihara, nowa. - Powiedziałam, a potem zwróciłam się do mojej koleżanki.- Rei to jest Rin i Lolita, moje przyrodnie rodzeństwo, a to moi przyjaciele, Konekoaru, Shiemi, Izumo, Suguro i Shima.

- Sporo masz rodzeństwa przyrodniego, jest jeszcze ktoś?- Spytała nie zwracając na resztę zdania.

- Jeszcze jest Yukio, prawdziwy brat Rina. Ale teraz nie ma czasu na tłumaczenia. Dobra o co chodzi?

- Chodź szybko.- Powiedziała Lolita. Coś na prawdę musiało się stać. Pobiegłam za resztą, nie zwracając uwagi na Rei. Ona jednak nie jest tak bezradna. Ale wtedy tego jeszcze nie wiedziałam.
Pobiegliśmy do ścieków i  tam się zatrzymaliśmy. Nie wiedziałam o co chodzi, a nikt nie chciał mi powiedzieć. Nagle coś przemknęło za mną, a po chwili ujrzałam to przede mną Był to jakiś czarny cień, który przechodził przez ściany. Nagle zaczął podchodzić do nas.

- Co to jest?- Spytałam.

- Demon, którego musimy się pozbyć.- Odpowiedział Rin, wyjmując miecz.

- A czy nie mięliśmy poczekać na Yukio?- Spytała jak zwykle porządna Shiemi.

- Za nim przyjdzie to będzie po nas.- Powiedział Bon. - Tym razem zgadzam się z Okumurą.

- He. Robisz to coraz częściej.- Powiedział Rin i wszyscy ruszyli do ataku. Ja dzięki ćwiczeń z Shurą potrafiłam wzywać płomienie kiedy chciałam. Niestety i tak nie miałam czym walczyć. Pomyślałam, że chyba srawię sobie jakiś miecz. Jednak teraz go nie miałam, a jedyne co go przypominało w kanałach to metalowa rurka, która była oparta o ścianę. Śmiesznie to wyglądało, ale zaczęłam walczyć z demonem tą rurką. Tyle, że on potrafił przenikać przez wszystko. Na szczęście nie przez kurikanę.  W tym czasie doszedł Yuko ze swoimi pistoletami, które też przechodziły przez demona. Chociaż Rin miał ciężko to dzięki modlitwom i atakom demonów Izumo i Shiemi w końcu udało się pokonać demona. Wszyscy byli zmęczeni i nikomu nie chciało sie wychodzić. Usiedliśmy i trochę odpoczęliśmy. Kiedy ledwo co dyszeliśmy, spojrzałam się na wyjście. Jednak zamiast słońca, lub nieba zobaczyłam Rei, która się nam przyglądała. Od razu się zerwałam i pobiegłam w jej stronę. Próbowała uciekać, ale byłam szybsza. Złapałam ją przy wejściu do akademii.

- Czekaj.- Powiedziałam łapiąc ją za ramię. Zatrzymała się i na mnie spojrzała. W jej oczach było zadziwienie i podziw, ale zero strachu. - Co widziałaś?

- Czy jak powiem prawdę to coś mi zrobisz?- Spytała tonem tak pewnym, że aż ja byłam niepewna.

- Nie...

- W takim razie, mówię prawdę. Wszystko widziałam, ale niestety mało rozumiem i masz mi powiedzieć kim jesteś.

- A jak nie to co?

- Skoro pytałaś się ile widziałam to zanczy, że jest to tajemnica, więc ja wszystko powiem całej akademii. - Mówiła to tak jakby była królową i miała  mnie w garści. Częściowo się zagadzało. Nie wiedziałam co robić. Była przekonująca, a przez to o czym się o niej dowiedziałam, mogła mówić prawdę. Nie wachałaby się.

- A czy jak ci powiem to nie wygadasz?

- Nie, a czemu miałabym to zrobić?

- Przed chwilą mi tym zagroziłaś.

- Od razu zagroziłam...Powiedzmy, że to był mały szantaż. Nie powiem, bo zapewne informacje, które mi za chwilę powiesz przydadzą mi się jeszcze kiedyś.

- Ty...!- Myślałam, że jest fajna, a tu coś takiego...

- Będzie to wyglądało tak. Dalej będziemy ze sobą rozmawiać i zachowywać się tak akby nic się nie stało. Ale kiedy ty coś zrobisz ja wykorzystam te informacje.

- Ta... raczej po tym nie będziesz chciała się ze mną zadawać więc daruj sobie to udawanie.

- Zobaczymy jak się dowiem. No czekam.- Już prawie nie wytrzymywałam. Bałam się, że za chwilę pojawią się płomienie. Chyba nie miałam innego wyboru. Musiałam wszystko powiedzieć.

- Eh... Nie jestem człowiekiem. Jestem córką anielicy i Szatana.- W ogóle nie było widać u niej zdziwienia. Tak jakby to była dla niej rutyna. - Przyszłam z Nieba na Ziemię, bo mi się tam nudziło. Wiem, że to brzmi jak bajka, ale...

- Wierzę ci.- Powiedziała krótko, bez żadnego dziwnego tonu.- Kogo dziećmi jest twoje przyrodnie rodzeństwo?

- Ale chodziło tylko o mnie, a nie o rodzeństwo. - Złapałam ją za słówko, ale teraz się nie wykręci.

- He. Niech ci będzie. Ale następnym razem dowiem się więcej. 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest rozdział. Przepraszam za tak długą nieobecność, ale miałam weno-brak i przy okazji dużo, dużo, ale to bardzo dużo nauki.  Piszcie komentarze czy wam się podoba. Za wszelką krytykę i pochwały dziękuję :).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz