ROZDZIAŁ
10- AKADEMIA PRAWDZIWEGO KRZYŻA.
Następnego
dnia zeszłam na dół by zjeść śniadanie. Siedzieli już Yukio,
Lolita i zaspany Rin. Zdziwiło mnie to, że on był tu, a w kuchni
ktoś coś piekł.
- Dzień dobry- Powiedział Yukio i Lolita razem. Wiedziałam, że oni będą do siebie pasować.
- Hej- Powiedział, wciąż śpiący chłopak.
- A ty nie powinieneś być w kuchni?- Spytałam.
- Tutaj Rin nie musi piec, ponieważ mamy od tego demona. - Powiedział Yukio.
- Demona?- Zdziwiłam się. Myślałam, że egzorcyści raczej tępią demony, a nie pozwalają im gotować.
- Tak, to specjalny i niegroźny demon, który robi przepyszne posiłki. O właśnie są już zrobione. - Poszedł do blatu i wziął 4 porcje naleśników.
- Mmmm. Pycha- Powiedziałam z Rinem w tym samym czasie.
- Jedzcie szybko i chodźcie do szkoły. - Ubrałam swój mundurek. Był okropny. Żółta kamizelka, biała koszula i różowa spódniczka. Na szczęście mi Yukio dał spodnie, bo gdzieś musiałam chować ogon. Przynajmniej to. Oczywiście Lolita była zachwycona tymi kolorami. Oh, mam jej dosyć. Wszyscy byli już przygotowani i weszliśmy przed akademik. Yukio wręczył mi i Lolicie klucze. Tylko od czego? Przecież od pokoju już mamy.
- To są klucze do wejścia do szkoły. - Mówił Yukio.
- Ale przecież uczniowie nie mogą mieć kluczy do szkoły. - Wtrąciła Lolita.
- Do szkoły dla egzorcystów muszą, bo inaczej nie wejdą. Widzicie, to nie jest normalna szkoła, a to nie są normalne klucze. Dzięki nim będziecie mogli wejść do szkoły nawet przez szafę.- Tłumaczył Yukio.
- To po co tak szybko się ubierałam. Tak to to bym jeszcze mogła leżeć z 10 minut. - Powiedziałam.
- Mam tak samo- Powiedział mi na ucho Rin. Na prawdę jesteśmy strasznie podobni.
- Rin oprowadzi was po szkole i powie gdzie macie lekcje. Większość będzie w jednej klasie. Niektóre w specjalnych salach, ale i tak dosyć często będziemy jeździć na próbne misje. - Wciąż przynudzał czterooki.
- A czy to będzie bezpieczne?- Jak zwykle musiała się doczepić siostrzyczka.
- Będziecie pod nadzorem egzorcystów. Nic wam się nie stanie.- Dzięki temu pytaniu, ja i Rin wpadliśmy na genialny dowcip. Yukio nas zostawił, a Rin oprowadzał po szkole. Zatrzymaliśmy się przed wielkimi drzwiami na końcu korytarza.
- Zaczekajcie- Powiedział- Muszę sprawdzić czy wszystko ok. - Wszedł do sali, a ja zostałam z Lolitą na korytarzu.
- Tylko się nie przestrasz tych wszystkich paskudnych i strasznych demonów.- Mówiłam Lolicie szeptem co dodawało strachu.
- Już jesteś ty. Dzięki tobie nikt mnie nie wystraszy. - Mówiła stanowczo dziewczyna, chodź słyszałam w jej głosie, że trochę się obawiała.
- Ale inne demony nie będą takie wyrozumiałe wobec ciebie i nie odpuszczą kiedy zaczniesz wołać mamę.
- A ty się nie boisz?- Próbowała przewrócić kota ogonem.
- Ja jestem pół demonem. Nic mi się nie stanie, ale ty.... Pomyśl. Blondyneczka w słodkim mundurku. Kto by nie miał chęci, żeby coś zrobić. A te demony podobno są straszne. Oślizgłe, o kilku twarzach, rękach, wydzielające smród i różne takie, które czekają w ciemności, i które mogą pojawić się wszędzie w każdej minucie.
- Skończ już!- Powiedziała Lolita zduszonym krzykiem. Nagle usłyszałyśmy krzyk.
- Aaaaa!- To był Rin. Słychać było walające się różne rzeczy. Nagle nastała zupełna cisza. Weszłyśmy do środka. Było ciemno. Paliła się tylko jedna świeczka, ale i tak widac było porozwalane wszędzie rzeczy.
- Rin....Nic cie nie jest....?- Pytała przestraszona siostra.
- Rozdzielmy się. Ja poszukam w tamtym rogu, a ty w tamtym. - Odparłam i poszłam. Nagle coś poruszyło się za ławką. Podeszłam tam. Nagle coś mnie złapało za ręce. - Aa!- Zdążyłam tylko to krzyknąć, bo zasłoniło mi usta. Nie mogłam mówić i się ruszać, ale dzięki otwartym drzwiom i lekkiemu światłu, który przez nie wpadał widział Lolitę. Widać, że była przerażona co się dzieje. Chciałam ją ostrzec, ale nie mogłam. Nagle zobaczyłam, że coś się za nią skrada. Po chwili zaczęło ją lekko dotykać. Ona odwracała głowę w tamtą stronę, ale wtedy robił to po drugiej. Nagle coś ja złapało. Lolita się szarpała, ale to na nic. Po chwili można było zobaczyć twarz stwora. To był....Rin.
- Co ty robisz!? Zwariowałeś!?- Krzyczała oburzona Lolita.
- Hahaha!- Śmiał się chłopak, a ja się do niego przyłączyłam. To był żart, żeby zobaczyć jak Lolita sobie radzi w takiej akcji. Szczerze to to wyglądało komicznie. Wszystko wymyśliliśmy, a osoba, która mnie ,, trzymała” to nikt. Udawałam, żeby jeszcze bardziej przerazić dziewczynę. To było przekomiczne.
- Super wykonanie- Powiedziałam.
- Wspaniały plan.- Odpowiedział chłopak.
- To wy to wymyśliliście razem!? Jesteście okropni!
- Nie pękaj. Chcieliśmy tylko sprawdzić jak ci idzie w samodzielniej akcji, ale jak na razie widzę to nie za dobrze. Hahaha. - Wciąż nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.- A teraz nie marudź tylko pomóż nam sprzątać. - Wszyscy zabraliśmy się za sprzątanie. Kiedy wszystko było skończone pobiegliśmy na lekcje. Weszliśmy do klasy kiedy zaczęła się lekcja. Właściwie wbiegliśmy i to jeszcze stanęliśmy w drzwiach bo każdy chciał być pierwszy, ale z różnych powodów. Lolita nie chciała się spóźnić, a ja i Rin ścigaliśmy się kto pierwszy wejdzie do klasy. Wszyscy zmęczeni ściganiem wciąż przeciskaliśmy się przez wejście.
- Nie przegram- Mówił Rin.
- Mi też się to nie marzy.- Odpowiedziałam głośno dysząc.
- Grajcie sobie w te idiotycznie gry, ale beze mnie!- Krzyknęła zmęczona Lolita. W końću udało nam się przejść.
- Pierwszy dzień i już się spóźniliście- Powiedział zawiedziony Yukio.
- To przez nich! Nastraszyli mnie i musieliśmy sprzątać salę!- Skarżyła siostra.
- Eehm skarżypyta hms. - Powiedziałam ,,kaszląc”.
- Eh. Dobrze siadajcie. - Powiedział czterooki.
- Rin!- Krzyczała Shiemi z ławki co pewnie znaczyło ,, siadaj tutaj”. Jednak on jakoś nie za bardzo zwracał na nią uwagę.
- Gothi siadasz ze mną? - Spytał. Przytaknęłam głową i usiedliśmy w drugiej ławce na środku. Najbardziej co mnie zdziwiło to to, że sala była wielka, a uczniów była dziewiątka. Lolita usiadła z zawiedzioną Shiemi, że nie usiadł z nią chłopak. Yukio zaczął lekcję. Oczywiście ja i Rin nie słuchaliśmy.
- Powiedzmy, że był remis- Wyszeptał mi chłopak udając, że słucha co się dzieje na lekcji i grzecznie patrzył na nauczyciela.
- Dobra, ale później będzie dogrywka.- Powiedziałam robiąc to samo co Rin.
- Z tobą zawsze. - Siedzieliśmy tak jakiś czas. Wreszcie zajęcia się skończyły.
- Rin, Gothi chodźcie na chwilę- Powiedział Yukio. Podeszliśmy do niego posłusznie.
- Co jest?- Spytałam.
- Ty i Rin nie będziecie się tutaj uczyć. - Powiedział.- Czasem tylko będziecie przychodzić na te lekcje.
- Nie! Znowu!- Powiedział Rin, choć ja nie miałam pojęcia o co biega.
- Ale o co chodzi?- Spytałam.
- Będziecie mieć specjalne zajęcia z Shurą, egzorcystką. - I w tej chwili do sali weszła dziewczyna w czerwonych włosach z żółtymi końcówkami. Strój miała dosyć ,, przewiewny”. Jak na egzorcystkę to wyglądała dość dziwnie.
- Cześć- Powiedziała.
- Eh! Znowu ty!- Krzyczał niezadowolony chłopak.
- Prrrr hahahahaha! - Śmiała się dosyć dziwnie.- I znów będę cię uczyć. - Nagle spojrzała na mnie.- O, a ty kim jesteś? Ciebie nie znam.
- To jest Gothi. - Tłumaczył Yukio- Jest córką Szatana i anielicy.
- Wiesz pryszczaty nie myślałam, ze potrafisz żartować- Powiedziała nie dowierzając. Jednak gdy zauważyła, że nikt się nie śmieje zrozumiała, że to prawda. - Więc teraz mam szkolić dwa demony?- Wszyscy pokiwaliśmy głową, a ona tylko westchnęła i zaprowadziła nas do jakiejś sali. Przypominało to jakąś halę do ćwiczeń, ale nie normalnych. Bardziej....bojowych.
- No dobra ja świeczki potrafię już zapalić to co mi teraz dasz? - Spytał Rin.
- Teraz będziesz ćwiczył odbicia na poziomie łatwym, a ja się zajmę Gothi- Powiedziała i podeszła do mnie. Postawiła przede mną trzy świeczki. - Twoim zadaniem jest zapalenie dwóch z trzech tych świeczek jednocześnie.
To chyba
nie jest aż takie trudne.- Pomyślałam. Niestety się myliłam. Po
pierwsze to na początku trudno mi było wezwać ogień na rozkaz.
Kiedy już mi się udawało to palił się wszędzie tylko nie na
knotach. Czasem udawało mi się zapalić dwie, ale nie jednocześnie,
a najczęściej to spalałam całe świeczki.
-
Widzę, że idzie cie równie kiepsko jak kiedyś Rinowi.-
Powiedziała Shura. - Prrrr hahahaha! Teraz wierzę, że jesteście
rodzeństwem. -
Hahaha.
Bardzo śmiesznie. Swoją drogą to jak ona się dziwnie śmieje.
Po godzinie treningu miałam już dość, a to był dopiero
początek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz