ROZDZIAŁ
8. - ZWĄTPIENIE
Następnego
dnia Rin zostawił kartkę, że on i Yukio mus załatwić coś w
mieście (pewnie jakieś demony czy coś w stylu). Zostawili mnie
samą z Lolitą. Gdy zeszłam na dół poczułam piękny zapach
jajecznicy. Od razu pobiegłam do kuchni gdzie była już moja
siostra.
-
Dzień dobry- powiedziała swoim naciąganie słodziutkim głosem.
- Hej- odburknęłam. Zobaczyłam, że coś szykuje choć śniadanie już było.
- Rin naszykował ci śniadanie.
- A tobie nie?
- Też, ale wiesz, że ja jem tylko owoce i warzywa.
- Fakt- Powiedziałam pod nosem. Jakby miała z czego się odchudzać. Wzięłam obie porcje jajecznicy, no bo czemu miałoby się marnować jedzenie przez zachcianki siostrzyczki. Jadłam patrząc przez okno czy przypadkiem już nie wracają. Wiedziałam, że za długo sama ze współlokatorką nie wytrzymam. Nagle usłyszałam krzyk z kuchni. Pobiegłam i zobaczyłam Lolitę trzymającą się za palec, z którego tryskała krew. Próbowała wstać i pójść do apteczki. Nawet nie widziała, że ja tu jestem.
- Czekaj podam ci.- Powiedziałam i sięgnęłam po małą, białą walizeczkę. Wyjęłam bandaż, wodę utlenioną, plaster i nożyczki.
- Daj to.- Powiedziała oschłym głosem i zaczęła sobie opatrywać ranę, lecz jedną ręką coś nie wychodziło,
- Pomogę ci- Powiedziałam próbując wziąć nożyczki z jej ręki.
- Zostaw to!- Krzyknęła i zaczęłyśmy się szarpać. Nagle narzędzie wypadło i wbiło się w drugą rękę Lolity. Co prawda dzięki bycia aniołem niespecjalnie ją to bolało, ale samo to wyglądało strasznie.
- O rany czekaj!
- Zostaw! - Odepchnęła mnie. Po 10 minutach już wszystko sobie opatrzyła.
- Chciałam pomóc- Powiedziałam i w tej chwili wszedł Rin i Yukio.
- Ty!?- Krzyknęła wątpiąco w moje słowa.- Przecież ty nigdy nie pomagasz! Lubisz kiedy komuś coś nie wychodzi.
- Czemu uważasz, że wciąż tak jest!?- Wstałam z krzesła i zaczęłam krzyczeć.
- Bo jeszcze tydzień temu tak było! Nikomu nigdy nie pomogłaś!
- Ej dość.- Nagle odezwał się Yukio. - Nie kłóćcie się.
- Ja tylko mówię, ze ona jest samolubna i cieszy się kiedy inni mają problem!- Dokończyła Lolita i poszła na górę. Nie wytrzymałam i wybiegłam z domu. Widziałam, że za mną biegnie Rin, ale ja się nie zatrzymywałam. W końcu dobiegłam do parku i wbiegłam na górkę z której było widać całe miasto. Zatrzymałam się na samym szczycie i patrzyłam na krajobraz zatapiając się w myślach co się przed chwilą stało. Nawet nie zauważyłam, że za mną stoi Rin.
- Nie przejmuj się tym co mówią inni. - Powiedział, a ja przestraszona odwróciłam się w jego stronę. Kiedy zobaczyłam, że to ona znów zaczęłam spoglądać na miasto, a on podszedł do mnie bliżej, po czym dodał- To nie prawda co o tobie mówiła.- Znów zaczęłam myśleć. W końcu musiałam się przyznać.
- Nie. Ona miała rację. - Powiedziałam- Nigdy nie zwracałam uwagi na innych. Kiedy mi się nudziło, zawsze wlatywałam na taką wierzę, z której widać bardzo dużo. Stała ona obok anielskiego marketu. Przed wejściem na nią zbierałam kamyki, a później je zrzucałam. Często na kogoś spadały i wtedy się strasznie śmiałam. - Powiedziałam, po czym dodałam.- Ciągle tak robię. Nic się nie zmieniłam i w tym miała rację, ale zauważyłam, że Ziemia mnie zmienia co mnie strasznie wkurza. - Mówiłam prawdę. Tak naprawdę nie chciałam się zmieniać. Pasowało mi to jaka jestem. Rin stał w ciszy po czym powiedział.
- Jak chcesz, to znam takie miejsce gdzie możesz robić dokładnie tak samo jak w niebie. - To był doskonały pomysł. Rin zaprowadził mnie koło supermarketu. W międzyczasie nazbieraliśmy trochę kamieni. Poszliśmy na tył sklepu gdzie stała drabina. Chłopak podstawił ją do ściany i weszliśmy na dach. Zaczęliśmy rzucać. Była super zabawa. Nim się spostrzegliśmy już słońce zachodziło. Zeszliśmy z dachu wracaliśmy do domu.
- I jak?- Zapytał Rin.
- Wiesz, zabawa we dwójkę jest lepsza niż w pojedynkę.- Powiedziałam, patrząc się w przestrzeń. Czułam, że Ziemia mnie zmienia. Rzadko byłam tak spokojna. Przez resztę drogi wracaliśmy w ciszy. Gdy weszliśmy do domu Lolita i Yukio na nas czekali.
- Gdzie wy byliście?- Pytał zniecierpliwiony Yukio. Popatrzyliśmy na siebie, po czym Rin odpowiedział.
- Na spacerze.- Wybuchnęliśmy śmiechem. Tylko my wiedzieliśmy, że to nie był NORMALNY spacer, ale zabawa była wspaniała. Yukio dotknął palcami czoła, co znaczyło, że nie ma już do nas siły.
- Mniejsza z tym.- Powiedział.- Gothi, ktoś chce ci coś powiedzieć.- Chłopak pokazał na Lolitę.
- Eh. Przepraszam. - Powiedziała siostra- Nie powinnam tak mówić.- Było widać, że miała sonie za złe, że tak wybuchła, ale w jej oczach widać też było, że uważała, że i tak miała rację. Cóż, zgadzam się z nią.
- Nic nie szkodzi- Powiedziałam, po czym uznałam, że nie chcę dłużej przeżywać tej szopki i dodałam.- To co na kolację?
- Trzeba coś wymyślić.- Powiedział Rin- Na co macie ochotę?
- Kanapki- Powiedział Yukio.
- Sałatka- Powiedział Lolita. Widac było, że chłopak oczekiwał na coś lepszego, a ja miałam wspaniały pomysł.
- Grzanki z owocami, bitą śmietaną i czekoladą- Powiedziałam. Rin był zachwycony propozycją, a reszta patrzyła na mnie ze zdziwieniem, które mówiło za nich ,, jak mogłaś w ogóle coś takiego wymyślić??”.
- To ja sobie zrobię tą sałatkę- Powiedziała Lolita i pobiegła do kuchni.
- Tak. To ja kanapki też sobie zrobię.- Powiedział Yukio i zrobił to samo co siostra.
- A ja zrobię te grzanki dla mnie i dla ciebie- Powiedział Rin.
- A ja ci pomogę- Odpowiedziałam z uśmiechem. Cała czwórka była w kuchni przez co było trochę ciasno, ale śmiesznie. Po kolacji, gdy wszyscy sprzatali ja jeszcze chciałam się przejść. Było już ciemno, ale bardzo ciepło. Uwielbiałam takie wieczory. Nagle ktoś zaczął za mną iść. Byłam pewna, ze to Rin. - Znowu chcesz iść porzucać kamieniami z dachu?- Zapytałam żartobliwie, ale takiej odpowiedzi się nie spodziewałam.
- To nie Rin- Powiedział ktoś za mną. Odwróciłam się i zobaczyłam Lolitę.
- Oh. To ty.- Powiedziałam i zaczęłam iść nie zwracając na nią uwagi.
- Gothi zaczekaj!- Krzyknęła, a w jej głosie usłyszałam troskę. Zatrzymałam się. Siostra do mnie podeszła i powiedziała.
- Przejdziemy się?- Zapytała, a ja bez żadnych słów zaczęłam iść co znaczyło, ze możemy się przejść. Zastanawiałam się tylko po co? W końcu usiadłyśmy na ławce w tym samym parku, w którym byłam wcześniej. Usiadłam na oparciu ławki i położyłam nogi tam, gdzie powinno się siedzieć. Lolita jak zwykle grzeczne dziecko usiadła po ludzku. Przez parę minut siedziałyśmy w ciszy.
- Czemu ty tak robisz?- Zaczęła Lolita.
- Co?- Zapytałam zdziwiona.
- W domu masz wszystkich gdzieś, na niczym ci nie zależy, chcesz wszystkim dokopać i nikomu nie pomagasz. Za to tutaj zachowujesz się... normalnie. No oprócz rzucania kamieniami w ludzi.- Zaczęłyśmy się śmiać.
- Tak. To było wspaniałe- Powiedziałam.
- Ale mi nie o to chodzi. Chodzi mi o to czemu tutaj jesteś taka inna? Czemu nie możesz być taka w domu?- Zastanawiałam się co powiedzieć. Dłuższą chwilę nic nie mówiłam. Nagle wzięło mi się na zwierzenia.
- Bo....Ja nie czuję, że niebo to mój dom. Tam jest.... za czysto. W sensie, że za spokojnie. Nic się nie dzieje. Tam każdy jest idealny, a ja nie. Jestem totalnym odmieńcem. Wiem, że tu też nie jestem do końca normalna, ale znalazłam kogoś kto mnie rozumie. Ktoś kto choć w połowie jest podobny do mnie.
- Chodzi ci o Rina?- Kiwnęłam głową.- W końcu to twój brat. A teraz powiedz mi szczerze. Czy ty naprawdę chcesz zostać najwyższą anielicą?
- Szczerze? W życiu. Chciałam ci tylko dokopać. Pokazać, że nie jesteś idealna, ale tak naprawdę nic to dla mnie nie znaczyło.
- Tak, ale teraz musisz zostać, albo umrzesz. - Nic nie mówiłam. Nagle poczułam, że jakoś zaczęłyśmy się rozumieć. Poczułam także, że Lolita się o mnie martwi.
- Mam tylko jedną prośbę. - Powiedziałam.
- Jaką?
- Rywalizujmy uczciwe. Nie chcę, żebyś dawała mi fory tylko dlatego, że mogę umrzeć.
- Ale...- Dalej już nic nie mówiła. Wróciłyśmy do domu. Koło bramy stał Rin.
- No wreszcie- Powiedział- Już się bałem, że będę musiał po was iść i może uratować- Powiedział ze śmiechem.
- Prędzej ja bym musiała ratować ciebie- Powiedziałam. Nie wiem czemu, ale mam wrażenie jakbym znała Rina od wieków. Tak jakbym się z nim wychowywała. Może to dlatego, że jesteśmy podobni. Dalej już nie zaprzątałam sobie tym głowy. Gdy weszliśmy Yukio szedł już do swojego pokoju.
- Dobranoc- Krzyknął tylko i wszedł do siebie.
- Muszę iść, bo za chwilę mnie nie wpuści- Powiedział Rin i pobiegł do pokoju. Zostałyśmy same, ale już nic nie mówiłyśmy. 15 minut po chłopakach też poszłyśmy spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz