czwartek, 31 grudnia 2015

ROZDZIAŁ 7.- SZPIEG

ROZDZIAŁ 7.- SZPIEG.

Następnego dnia, gdy zeszłam na dół Rin pichcił coś w kuchni, a Yukio nakrywał do stołu.
  • O witaj- Przywitał się Yukio.- Wreszcie zeszłaś. A myślałem, że dłużej niż Rin to się nie da spać.
  • Jak widzisz da się.- Odpowiedziałam zapominając o dzień dobry. Właściwie to wstałam tylko dlatego, bo burczało mi w brzuchu. Nagle poczułam wspaniały aromat z kuchni. - Ale piękny zapach.
  • To prawda. Rin coś gotuje. Powiedział, że to będzie niespodzianka. - Po chwili usłyszeliśmy upadające garnki ( mają charakterystyczny dźwięk).- Oh. Chyba trzeba mu pomóc.
  • Ja pójdę.- Zgłosiłam się. Nie chciało mi się tu siedzieć samej, a z Rinem gadało mi się o niebo lepiej niż z Yukio. Poszłam do kuchni. Tam zapach bł jeszcze silniejszy. Na samą myśl, że śniadanie będzie smakowało jeszcze lepiej niż pachniało ciekła mi ślinka. - Cześć.
  • Cześć- Powiedział nie podnosząc głowy. Wciąż był skupiony na tym co robił.
  • Może w czymś ci pomóc?- Zapytałam ziewając przy tym.
  • Tak chętnie. - Nagle spojrzał się na mnie. - Umyj owoce. Potem truskawki i maliny pokrój w plasterki. - Podniosłam kciuk do góry i zaczęłam wykonywać zadania. Były truskawki, maliny i jagody. Strasznie się zastanawiałam co on chce zrobić. Gdy umyłam owoce zabrałam się do krojenia. W zlewie pełnym naczyń znalazłam nóż. Przemyłam go i zaczęłam kroić. Na blacie nie było zbyt dużo miejsca i musiałam je oszczędzać. Dlatego resztę owoców położyłam na stołku w misce. Blat cały był zajęty kolejnymi brudnymi naczyniami. Widać było, że Rin bardzo się stara. Maliny i truskawki pokrojone. Owoce umyte. Byłam z siebie dumna. W niebie zapewne zajęłoby mi to dwa razy dłużej. Nie wiem czemu, ale na Ziemi wszystko było lepsze, przez co bardziej mi się chciało coś robić.
  • Co dalej?- Spytałam.
  • Daj mi te owoce i pójdź już do stołu. Nie chcę, żeby ominęła cię niespodzianka.- Zrobiłam co chciał. Usiadłam z Yukio i czekaliśmy. Nie za bardzo się z nim dogadywałam. Wyglądał mi na strasznego mondralę. Od razu przypomniała mi się Lolita. Byłam ciekawa, kto byłby gorszy. Po chwili wszedł Rin z talerzem. Leżały na nim cztery połączone warstwami naleśniki. Były wielkie. Warstwy były zrobione z owoców. Pierwsza była z tryskawek. Druga z malin, a trzecia z jagód. Wszystko było oblane czekoladą i bitą śmietaną. Wyglądało cudownie. Każdy dostał kawałek, a jeden został. Chciałam to czym prędzej zjeść, tylko.... jak to ugryźć? W końcu jakoś do tego dotarłam. Wszyscy zjedliśmy, a ostatni kawałek wciąż leżał na talerzu. Byłam ciekawa dla kogo to. Już miałam odchodzić od stołu gdy nagle wskoczył na niego czarny kot z rogami i dwoma ogonami. Odskoczyłam.
  • Co to?- Spytałam.
  • Mój kot Blacky. - Odpowiedział Rin.
  • Rin kto to? - Coś zapytało. Wyglądało jak by to mówił Blacky.
  • To jest Gothi. Jest moją siostrą.
  • Słyszy mnie?
  • Chyba tak. - Chłopak mówił do kota, po czym zwrócił się do mnie. - Słyszysz go?- Kiwnęłam niepewnie głową.
  • Ale jak to możliwe?- Zapytałam.
  • Istnieje coś takiego jak telepatia między demonami. Dlatego go słyszysz.- Powiedział, a ja wciąż stałam jak wryta. Po chwili uznałam, że to musi wyglądać bardzo śmiesznie. Dziewczyna stoi jak słup soli, bo przestraszyła się kota, więc usiadłam. Nagle Rin dodał.- Może chciałabyś, żebym cię oprowadził po mieście.
  • Tak chętnie. - Uśmiechnęłam się. Po śniadaniu poszłam do pokoju i założyłam ciuchy. Miałam tylko te i żadnej kasy. Nagle poczułam w kieszeni spodni coś twardego. Wyjęłam to. To była karta kredytowa! A obok niej liścik. Kup sobie coś fajnego. Całuję mamusia. Pin: 2291. To był jakiś cud. Mam pin. Mam kartę. Ciekawe ile na niej jest? Musiałam się szybko tego dowiedzieć. Wyszliśmy do miasta. Rin pokazał mi najfajniejsze sklepy. Od razu do nich weszliśmy. Gdy kupowałam spodnie spytałam się ile jest na karcie. Później kupując kurtkę w innym sklepie też się spytałam. Okazało się, że pieniędzy nie ubywa. Mama dała mi odnawialną kartę, na której kasy jest zawsze tyle samo. Oznaczało to, że mogę zaszaleć. Pokupowałam tyle rzeczy, a z Rinem czas był wspaniały. W ogóle mi się z nim nie nudziło. W końcu przystanęliśmy na lody. Kupiliśmy sobie 4 kulki w pucharku. Usiedliśmy przy stole, a ja moje pakunki położyłam na innym krześle. Lody były przepyszne. Miały 4 różne smaki. W niebie obsługiwali tylko smakiem ptasiego mleczka. Wspaniale było spróbować innych smaków, o niebo lepszych. Nagle Rin złapał za miecz i wstał.
  • Co się stało?- Zapytałam, a on tylko pokazał, żebym była cicho i wyciągając broń z futerału jednak w ciąż trzymał ją w pochwie. Ostrożnie szedł na około budynku. Po chwili ktoś wyszedł w czapce, okularach i różowej sukience,a za nim Rin trzymający zamknięty miecz przy szyi dziewczyny.
  • Kim jesteś?- Zapytał chłopak.
  • Eeee.....ja....- Dziewczyna nie mogła wydobyć żadnego słowa. Wychodziły tylko niedokończone piski.
  • Chwila!- Krzyknęłam- Chyba wiem kto to.- Podeszłam do niej, zdjęłam czapkę i okulary.
  • Cz...cz....cześć.- Powiedział dziewczyna. Okazało się, że to była Lolita.
  • Co ty tutaj robisz!- Zaczęłam krzyczeć.- Śledziłaś mnie!?- Lolita już stała się poważna.
  • Wysłano mnie z misją by sprawdzić czy wszystko w porządku.
  • Kto cię wysłał!?
  • Święta trójca.- To mnie zupełnie wytrąciło z równowagi. Nawet Trójca Święta brała w tym udział.
  • Jesteś szpiegiem nieba!?- Lolita kiwnęła twierdząco głową. Nie wytrzymałam. Pojawiły się wokół mnie płomienie. - CO?! Co się dzieje!?
  • Spokojnie- powiedział Rin.- Nie panikuj. Uspokój się.- Nie myślałam, że na ziemi jest aż tak łatwo stracić panowanie. Trochę się przestraszyłam. Dopiero drugi raz coś takiego się stało. A pierwszy był w niebie. Ochłonęłam, a płomienie znikły. Od razu co zobaczyłam to piszącą Lolitę.
  • Co ty robisz?- Spytałam podejrzanie.
  • Piszę raport, o tym, że znów straciłaś kontrolę.
  • Nie waż się wysyłać!
  • Muszę. Takie mam rozkazy.
  • Faktycznie jest bardziej denerwująca niż Yukio.- Odparł Rin, co mnie lekko rozśmieszyło, ale teraz miałam ważniejszą sprawę niż nabijanie się z rodzeństwa.
  • Oddaj mi to!- Krzyknęłam.
  • Bo co?- Zapytała pewnie Lolita. - Zapłoniesz, a ja będę miała jeszcze większy pretekst do tego, żeby cię zamknąć?- Zaniemówiłam. Miała rację. Nie mogłam nic zrobić. Nagle odezwał się Rin.
  • Nie. - Powiedział.- Ja to zrobię. Mi nic nie zrobisz, a na Gothi nic nie będziesz miałam- Ucieszyłam się. On był genialny! Moja siostra zastanawiała się przez pewien czas, ale po chwili oddała raport w ręce Rina, który od razu go zniszczył.
  • Co ty robisz!?- Krzyknęła- Teraz w ogóle nie będę mogła zeznawać co się z nią dzieje!
  • I o to chodzi- Powiedziałam z Rinem równocześnie. Chcieliśmy już iść gdy nagle siostrzyczka nas zatrzymała.
  • Czekajcie!- Krzyknęła.- Muszę iść z wami. Później wszystko powiem co się stało, a gdy mi nie pozwolicie pójdzie to na niekorzyść Gothi.- Zastanawialiśmy się. Eh. Czemu ona to robi? Czemu nie może zostawić mnie w spokoju. W końcu zgodziliśmy się.
  • Eh. Chodź- Powiedziałam i poszliśmy do domu księży. Yukio zdziwił się, że przyszła następna anielica. Przynajmniej będą sobą zajęci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz