poniedziałek, 7 grudnia 2015

ROZDZIAŁ 3- DECYZJA CZ. 1

ROZDZIAŁ 3- DECYZJA CZ. 1
W końcu skończyła mi się kara i poleciałam do przyjaciółek. Jak zwykle latałyśmy po ,,całym” niebie. ( Powiedzmy 1/100, bo niebo jest wielkie). Ja oczywiście raz udawałam, że leżę, raz leciałam do tyłu, a raz do góry nogami. Nie miałam co robić. Nie mam w końcu swojego ducha, którym muszę się opiekować, a do domu wracam tylko jeść i spać, bo nie mam ochoty widzieć Lolity. Na pewno nie po tym co jej zrobiłam. Już pewnie naskarżyła mamie, a ona tylko westchnie i powie ,, Taka już jest”. Jednak gdy wrócę zacznie ze mną ,, poważną” rozmowę o tym, że nie mogę tak się zachowywać, bo kiedyś źle skończę. Zawsze tak jest. Najczęściej w weekend, bo wtedy to mi się już nudzi na maksa, ale teraz to się dzieje jakoś częściej. W końcu zaczęłam się zastanawiać czemu moja siostra ma jak w niebie ( oczywiście nie dosłownie, bo już tu jesteśmy), a ja jak w piekle. Tak się zamyśliłam i długo nie gadałam, że aż dziewczyny zaczęły się zastanawiać.
  • Gothi co się tak zamyśliłaś?- Zapytała Fala.
  • No właśnie. Dosyć rzadko jest przy tobie cicho, a tutaj taka odmiana- Mówiła jak zwykle docinkami Kaja.
  • No bo...- Zastanawiałam się czy mówić im o moich prawdziwych przemyśleniach- Czemu Lolita ma tak wspaniale, a ja jakbym żyła w piekle?- W tej chwili przyjaciółki się zatrzymały. Nie wiem w sumie dlaczego. Może dlatego, bo nigdy czegoś takiego nie powiedziałam? Poleciały na dach, a ja za nimi i tam usiadłyśmy.
  • Ale o co ci konkretnie chodzi?- Spytała Fala.
  • Eh. Ona ma wspaniałe oceny, ma mnóstwo przyjaciół, będzie najwyższą anielicą i każdy ją uwielbia. A ja? Ciągle siedzę za karę po lekcjach nawet jak nic nie zrobię. Każdy mnie nienawidzi i jestem pół aniołem, a pół szatanem i jestem zupełnym odmieńcem. Jeszcze wymieniać?
  • Nie. - Przyznała Fala.
  • No ale wiesz jesteś wyjątkowa- Pocieszała mnie Kaja.
  • Tak i właśnie dlatego każdy się boi, że mogę zniszczyć niebo. - Dziewczyny nic nie mówiły jednak wiedziały, że mam rację.
  • Ale po coś masz tą aureolę.- Stwierdziła Fala.
  • No właśnie. Może to nie znaczy, że jesteś zła.- Mówiła Kaja.
  • Gdyby moja aureola nie była czarna i nie opadała mi na głowę to może bym się z wami zgodziła, ale same widzicie jak to wygląda- Znów nic nie mówiły.
  • Ale przecież nikt nie każe ci, żebyś była zła. Może właśnie pokaż, że to nie prawda co o tobie mówią- Stwierdziła Kaja.
  • Wisz...masz rację! Przecież to, że jetem córką Szatana to nie znaczy, że muszę być zła. W końcu moją mamą jest najwyższa anielica. Znaczy... była najwyższa anielica, bo przeze mnie już nie jest. - Znów byłam przygnębiona, bo w końcu kiedy ja się urodziłam to mama straciła ten tytuł bo wiadomo było, że Szatan jest ojcem. To było straszne, może i to nie było całkiem prze ze mnie, ale czułam, że to moja wina.
  • Ale nie załamuj się- Pocieszała mnie Fala.
  • A ja uważam, że dlatego, że taka jesteś mogłabyś być nawet najwyższą anielicą. W końcu chcesz być ważniejsza od Lolity, a nic nie będzie lepszego jak zabranie jest posady sprzed nosa. - Wciąż wymyślała moja druga, ruda przyjaciółka.
  • Genialny pomysł, ale... trzeba się uczyć...- Stwierdziłam posępnie.
  • Oj nie przesadzaj. Pomożemy ci- Powiedziała jak zwykle energiczna Kaja.
  • Ona ma rację jesteśmy z tobą- Mówiła, spokojna i miła Fala. ( Jak ją poznałam to się zdziwiłam, że trzyma się ze mną, a nie z Lolitą)
  • Dzięki- Lekko się uśmiechnęłam. Już był wieczór i wszystkie duchy poszły spać. Ja i Fala nocowałyśmy dzisiaj u Kaji. Chciałam, u mnie, ale z Lolitą żadna by nie wytrzymała całej nocy, bo jak to ona od razu by przyszła do mojego pokoju, żeby uprzykrzyć mi życie. Siedziałyśmy więc w pokoju u Kaji i zastanawiałyśmy się jak mogę być najwyższą anielicą.
  • Dobra – Powiedziała Fala- Zrobiłam listę co powinnaś robić, żeby stać się najwyższą anielicą. Punkt 1- Trzeba dużo się uczyć i zostawać po lekcjach by doskonalić swoje umiejętności.
  • Nie wypali- Powiedziałam- Wiecie, że ja na lekcjach ciągle śpię, nawet nie wiem co dzisiaj było.
  • Ale zostawanie po lekcjach wychodzi ci perfekcyjnie – Zaśmiała się Kaja.
  • Szkoda tylko, że za karę- Powiedziała Fala wzdychając i zaczęła czytać dalej. - Punk 2- Musisz wspierać innych i im pomagać.
  • Jeszcze gorzej. To nie w mojej naturze.
  • No to nie wymyślaj, że chcesz być najwyższą anielicą bo bez tego się nie da!- Wybuchła Fala- Nic z tej listy nie jest w twoim typie! W ogóle po co się staramy!? Ja stąd idę!- Fala wyszła i trzasnęła drzwiami, a my stałyśmy jak wryte. Nie miałyśmy pojęcia, że z tej małej, delikatnej i słodkiej osóbki uczesanej w dwie kitki mogą wyjść takie emocje. W końcu uznałyśmy, ze jutro znów będzie normalnie, więc zabrałyśmy się do obmyślania co można zrobić, żebym wygrała z Lolitą. Fala zostawiła kartkę, więc zaczęłyśmy czytać dalsze punkty. Faktycznie tam było wszystko czego nigdy nie robiłam i nie zrobiłabym gdybym nie musiała. W końcu postanowiłam, że spróbuję i chodź będzie trudno to dam radę. Następnego dnia przyszłam z plecakiem i książkami co było pierwszym postępem, bo chyba nigdy nie wzięłam zeszytu do ręki. Na lekcjach nie spałam i zgłaszałam się. W końcu postanowiłam, że zostanę po lekcjach na zajęcia Lolity z panią White, by zobaczyć co tam robią. Przy okazji pokażę, że się zgłaszam. Nadeszły te dodatkowe zajęcia. Weszłam do klasy gdzie siedziała Lolita i pani White.
  • Dzień dobry pani White czy mogę posiedzieć tutaj, ponieważ czekam na kółko plastyczne, ale jest dopiero za godzinę.- Spytałam słodki głosikiem- Oczywiście będę także brała udział i się zgłaszała.
  • Eee... no dobrze... usiądź i zapisz temat do zeszytu oczywiście jeśli go masz- Powiedziała zagmatwana nauczycielka. W sumie to jej się nie dziwię, bo nigdy do niej nie powiedziałam Dzień dobry, nikomu tak nie powiedziałam.
  • Oczywiście, że mam- Usiadłam koło Lolity i zaczęłyśmy zajęcia.
  • Dobrze.- Zaczęła pani lekcję- Która mi powie jakie jest główne zadanie najwyższej anielicy?- Obie się zgłosiłyśmy- Tak Gothi, powiedz.
  • Musi patrolować czy wszystko jest w porządku i w razie czego polecieć do Ducha Świętego, a on resztę załatwi- Powiedziałam i kontem oka widziałam tą czerwoną ze złości buzię Lolity.
  • Bardzo dobrze. A czy ma ona jakieś moce? Lolita.
  • Dostaje złote skrzydła.- Odpowiedziała Lolita.
  • Ale zapomniałaś, że ma też moc odnawiania i uzdrawiania. - Dokończyłam.
  • Bardzo dobrze Gothi- Pochwaliła mnie pani White.
  • Ale to było pytanie do mnie!- Krzyknęła Lolita.
  • Ale zapomniałaś o mocach, więc Gothi dokończyła.
  • Ale czemu!?
  • Bo ty nie potrafisz odpowiedzieć w całości na proste pytanie- Dogryzłam Lolicie bujając się na krześle.
  • A ty od kiedy znasz na cokolwiek odpowiedź co?!- Krzyknęła ,, siostrzyczka”.
  • Odkąd ty jesteś taka fatalna.
  • Uważaj do kogo mówisz bo...
  • No już spokojnie- Przerwała kłótnię nauczycielka. - Lolita wracaj już do domu, a ty Gothi zostań jeszcze na chwilę. - Kiwnęłam głową. Poczekałyśmy aż druga dziewczyna się spakuje i wyjdzie. Kiedy nie było już nikogo w sali oprócz mnie i pani White zaczęła się rozmowa.
  • Co ty chcesz osiągnąć?- Spytała się nauczycielka- Przyszłaś tu i fakt odpowiedziałaś wspaniale na pytania, ale przez to wytrąciłaś z równowagi Lolitę. To znów twój kolejny kawał?
  • Nie...- Zaczęłam. Zastanawiałam się czy mówić o swoim planie już teraz. Zdecydowałam, ze nie ma co ukrywać. - Ja zdecydowałam, że....mogłabym zostać najwyższą anielicą.
  • O czym ty mówisz?
  • Uznałam, że mam aureolę i moją mamą jest była najwyższa anielica, więc czemu nie mogłabym spróbować. Wiem, jestem córką Szatana, ale może właśnie dlatego i dzięki temu, że jestem wyjątkowa mogłabym zająć to miejsce. Czy mogę spróbować?- Czekałam z niecierpliwością na odpowiedź.
  • Nie.- Odpowiedziała nauczycielka oschle i zimno, a ja nie wytrzymałam. Zaczęłam rzucać wszystkim czym się dało i nagle zobaczyłam, że to co dotknęłam paliło się płomieniami koloru szafiru. Byłam przestraszona i od razu się uspokoiłam jednak wszystko nadal płonęło. Nie wiedziałam co się stało. Jednak mój strach nie porównywał się do przerażenia pani White. Miała taką dziwną minę. Trzymała telefon w ręce, ale natychmiast jej upadł. Nagle przybiegli jacyś faceci. Zaczęli gasić płomienie, ale nie zwykłą wodą tylko święconą. To było dziwne no bo po co płomienie gasić czymś takim. No dobra może były dziwne i może przeze mnie, chodź sama nie wiem. Nagle dwójka mnie złapała za ręce i wynieśli z klasy jak jakiegoś przestępcę. Nagle znalazłam się w jakiejś szklanej kulce. Wszystko widziałam lecz ja ich nie słyszałam, a oni mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz