czwartek, 14 lipca 2016

ROZDZIAŁ 12- SEKRET

ROZDZIAŁ 12-SEKRET

Dużo czasu zajmują zajęcia dla egzorcystów, jednak prawdziwa szkoła też istnieje. Próbowałam z nikim się nie zaprzyjaźniać, ale po jakimś czasie, ludzi sami zaczęli się do mnie kleić. Było mi ciężko wszystko ukrywać. Szczególnie przed Rei Orihara- dziewczyną chodzącą ze mną do klasy. Niebieskie włosy do ramion, tego samego koloru oczy, blada skóra, wysoka i szczupła. Nie chciała się uczyć w akademii, ale rodzice ją wysłali. Już po kilku dniach bardzo się z nią zaprzyjaźniłam. Sądziłam, że będzie dobrą, normalną przyjaciółką. Ale nie miałam pojęcia, że przyjaźń z ludźmi z zewnątrz, może tak zagrozić mi i egzorcystom.
Zaczęło się to na chemii, która była naszą pierwszą lekcją. Wtedy dołączyła do nas nowa uczennica- Rei Orihara. Od razu na wstępie powiedziała, że nie chciała tu przyjeżdżać, ale kazali jej rodzice. Pani po westchnięciu i przewrócieniu oczami kazała jej usiąść ze mną.

- Hej.- Powiedziałam próbując do niej zagadać. Zawsze na lekcjach się nudzę, więc pomyślałam, że może z nią będę miała co robić.

- Eh...kolejna osoba chcąca mi zatruć życie.- Po tych słowach mnie wkurzyła, ale też mi zaiponowała, więc postanowiłam, że będę sobą.

- Tak masz rację. Na lekcjach rzadko mam co robić, więc najczęściej innym dokuczam. Ewentualnie śpię. - U dziewczyny nagle zabłysły oczy, jakby na coś takiego czekała.

- He. Spoko. Jestem Rei i od razu mówię nie chcę tu być.

- Nie ty jedna. Jestem Gothi Gree. - Powiedziałam i podałam jej rękę. Później całą lekcję gadałyśmy.

- Słuchaj, a czy to przypadek, że najlepsza uczennica ma tak samo na nazwisko?- Spytała. Nowa, a już wie kto jest najlepszą uczennicą. No tak, przecież jest na ścianie.

- Nie... To moja starsza siostra... Na szczęście przyrodnia- Powiedziałam to od niechcenia.

- Obrazisz się jak powiem, że już jej nie lubię?- Zaczęłam się śmiać.

- Nie, ja też. - Nim się spostrzegłyśmy, lekcja się skończyła.  Wyszłyśmy na korytarz i cały czas gadałyśmy dopóki nie przybiegła do mnie cała grupa przyjaciół ze szkoły dla egzorcystów z Lolitą i Rinem na czele.

- Gothi!!- Krzyczał Rin biegnąc do mnie, przez co o mało się nie przewrócił przy hamowaniu. - Jesteś potrzebna... kto to?- Wszyscy stali zdziwieni.

- To jest Rei Orihara, nowa. - Powiedziałam, a potem zwróciłam się do mojej koleżanki.- Rei to jest Rin i Lolita, moje przyrodnie rodzeństwo, a to moi przyjaciele, Konekoaru, Shiemi, Izumo, Suguro i Shima.

- Sporo masz rodzeństwa przyrodniego, jest jeszcze ktoś?- Spytała nie zwracając na resztę zdania.

- Jeszcze jest Yukio, prawdziwy brat Rina. Ale teraz nie ma czasu na tłumaczenia. Dobra o co chodzi?

- Chodź szybko.- Powiedziała Lolita. Coś na prawdę musiało się stać. Pobiegłam za resztą, nie zwracając uwagi na Rei. Ona jednak nie jest tak bezradna. Ale wtedy tego jeszcze nie wiedziałam.
Pobiegliśmy do ścieków i  tam się zatrzymaliśmy. Nie wiedziałam o co chodzi, a nikt nie chciał mi powiedzieć. Nagle coś przemknęło za mną, a po chwili ujrzałam to przede mną Był to jakiś czarny cień, który przechodził przez ściany. Nagle zaczął podchodzić do nas.

- Co to jest?- Spytałam.

- Demon, którego musimy się pozbyć.- Odpowiedział Rin, wyjmując miecz.

- A czy nie mięliśmy poczekać na Yukio?- Spytała jak zwykle porządna Shiemi.

- Za nim przyjdzie to będzie po nas.- Powiedział Bon. - Tym razem zgadzam się z Okumurą.

- He. Robisz to coraz częściej.- Powiedział Rin i wszyscy ruszyli do ataku. Ja dzięki ćwiczeń z Shurą potrafiłam wzywać płomienie kiedy chciałam. Niestety i tak nie miałam czym walczyć. Pomyślałam, że chyba srawię sobie jakiś miecz. Jednak teraz go nie miałam, a jedyne co go przypominało w kanałach to metalowa rurka, która była oparta o ścianę. Śmiesznie to wyglądało, ale zaczęłam walczyć z demonem tą rurką. Tyle, że on potrafił przenikać przez wszystko. Na szczęście nie przez kurikanę.  W tym czasie doszedł Yuko ze swoimi pistoletami, które też przechodziły przez demona. Chociaż Rin miał ciężko to dzięki modlitwom i atakom demonów Izumo i Shiemi w końcu udało się pokonać demona. Wszyscy byli zmęczeni i nikomu nie chciało sie wychodzić. Usiedliśmy i trochę odpoczęliśmy. Kiedy ledwo co dyszeliśmy, spojrzałam się na wyjście. Jednak zamiast słońca, lub nieba zobaczyłam Rei, która się nam przyglądała. Od razu się zerwałam i pobiegłam w jej stronę. Próbowała uciekać, ale byłam szybsza. Złapałam ją przy wejściu do akademii.

- Czekaj.- Powiedziałam łapiąc ją za ramię. Zatrzymała się i na mnie spojrzała. W jej oczach było zadziwienie i podziw, ale zero strachu. - Co widziałaś?

- Czy jak powiem prawdę to coś mi zrobisz?- Spytała tonem tak pewnym, że aż ja byłam niepewna.

- Nie...

- W takim razie, mówię prawdę. Wszystko widziałam, ale niestety mało rozumiem i masz mi powiedzieć kim jesteś.

- A jak nie to co?

- Skoro pytałaś się ile widziałam to zanczy, że jest to tajemnica, więc ja wszystko powiem całej akademii. - Mówiła to tak jakby była królową i miała  mnie w garści. Częściowo się zagadzało. Nie wiedziałam co robić. Była przekonująca, a przez to o czym się o niej dowiedziałam, mogła mówić prawdę. Nie wachałaby się.

- A czy jak ci powiem to nie wygadasz?

- Nie, a czemu miałabym to zrobić?

- Przed chwilą mi tym zagroziłaś.

- Od razu zagroziłam...Powiedzmy, że to był mały szantaż. Nie powiem, bo zapewne informacje, które mi za chwilę powiesz przydadzą mi się jeszcze kiedyś.

- Ty...!- Myślałam, że jest fajna, a tu coś takiego...

- Będzie to wyglądało tak. Dalej będziemy ze sobą rozmawiać i zachowywać się tak akby nic się nie stało. Ale kiedy ty coś zrobisz ja wykorzystam te informacje.

- Ta... raczej po tym nie będziesz chciała się ze mną zadawać więc daruj sobie to udawanie.

- Zobaczymy jak się dowiem. No czekam.- Już prawie nie wytrzymywałam. Bałam się, że za chwilę pojawią się płomienie. Chyba nie miałam innego wyboru. Musiałam wszystko powiedzieć.

- Eh... Nie jestem człowiekiem. Jestem córką anielicy i Szatana.- W ogóle nie było widać u niej zdziwienia. Tak jakby to była dla niej rutyna. - Przyszłam z Nieba na Ziemię, bo mi się tam nudziło. Wiem, że to brzmi jak bajka, ale...

- Wierzę ci.- Powiedziała krótko, bez żadnego dziwnego tonu.- Kogo dziećmi jest twoje przyrodnie rodzeństwo?

- Ale chodziło tylko o mnie, a nie o rodzeństwo. - Złapałam ją za słówko, ale teraz się nie wykręci.

- He. Niech ci będzie. Ale następnym razem dowiem się więcej. 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest rozdział. Przepraszam za tak długą nieobecność, ale miałam weno-brak i przy okazji dużo, dużo, ale to bardzo dużo nauki.  Piszcie komentarze czy wam się podoba. Za wszelką krytykę i pochwały dziękuję :).

piątek, 26 lutego 2016

ROZDZIAŁ 11- SPOTKANIE

ROZDZIAŁ 11- SPOTKANIE


Po lekcjach postanowiłam, że trochę się przejdę za szkołą. Co prawda jej teren jest wielki, ale kto by chciał łazić po terenie szkolnym. No chyba, że Lolita. Poszłam, więc na polanę. Były tam pagórki i w ogóle było spokojnie. Chodziłam tak z 20 minut co mnie zdziwiło, bo najczęściej po takim czasie to już się strasznie nudzę, ale musiałam odpocząć przez te ćwiczenia z Shurą. Kilka ostatnich dni byłam na lekcjach tylko u niej i nie chodziłam na te z Yukio. Nagle zobaczyłam w oddali płonącego się człowieka. Po pierwsze to nie jest zbyt częsty widok, ze ktoś płonie, a po drugie palił się szafowym płomieniem! Po chwili facet się uspokoił. Oczywiście jeśli chichot szaleńca można nazwać uspokojeniem się po krzyku.
- Wreszcie jakieś ciało dzięki, któremu mogę być choć przez chwilę w Aissash!- Krzyczał człowiek. Więc to musiał być Szatan! On opętał tego biednego pana. Od razu tam pobiegłam.
- Ej zostaw go!- Krzyknęłam pewnie chociaż z lekkim lękiem.
- O witaj!- Powiedział jak jakiś morderca, który spotkał ofiarę, a potem się szaleńczo zaśmiał.- Zjeżdżaj karaluchu!- Krzyknął wściekły, a potem mnie popchnął przez co upadłam.
Ja? Karaluch? Strasznie się zdenerwowałam przez co zapłonęłam. Nie wiem czy płomienie Szatana zadziałają na Szatana, ale warto spróbować.
- Powiedziałam zostaw go!- Pojawiły się szafirowe płomienie, chociaż gdy się przyjrzałam jego różniły się od moich. Nie tylko tym, że Szatan miał większe i obejmowały większy obszar, ale też moje były jaśniejsze. Nie na tyle, żeby to spostrzec od razu, ale jednak. Gdy się zastanowię Rin też ma ciemniejsze. Może to ma coś wspólnego z niebem?
- O! Córeczka! Znudziło ci się w niebie? – I znów zaśmiał się jak wariat co, jak doszłam do wniosku dosyć często robi.- Niebo to nie miejsce dla takich jak ty. Zresztą nigdzie nie ma takiego miejsca.- Nie skomentowałam tego. Nie wiedziałam jak.
- Wracaj do Gehenny i zostaw tego człowieka!
- Hahahaha! Nic mi nie zrobisz! Płomienie Szatana na Szatana nie zadziałają!- Tak jak myślałam. Moja moc na nic się nie zda. No i co teraz zrobić? Przecież nie pozwolę, żeby niewinny człowiek umarł. Może muszę zrobić jak moja mama. Może nie ma innego sposobu.
- W takim razie wejdź we mnie.- Cisza. Jego usta wciąż szaleńczo uśmiechnięte, ale nie wydobyły żadnego słowa. To było dosyć dziwne.
- Jeszcze nie teraz. Mam na ciebie inne plany – Powiedział zupełnie poważnie. Bez żadnego śmiechu na koniec. Nagle płomienie znikły z człowieka. Upadł na ziemię lekko poparzony, ale żył. Mój ogień też po jakimś czasie znikł. Wyglądało na to, że Szatan wrócił do Gehenny. Poczekałam trochę, aż facet się obudzi i pobiegłam do akademika gdzie oczywiście czekała w pokoju rozgniewana Lolita.
- Gdzie ty się podziewałaś!? Już jest 23:30! Co się stało!? – Pytała wściekła. Ja już miałam dość przeżyć jak na jeden dzień i nie miałam ochoty się kłócić.
- I tak uznasz, że kłamię.- Powiedziałam i poszłam do łóżka, ale nie mogłam zasnąć. Wciąż myślałam o tym spotkaniu. Co on miał na myśli mówiąc ,, jeszcze nie teraz” no i to, że niebo to nie miejsce dla takich jak ja. O co chodziło. Przecież skąd mógł by wiedzieć? Eh. Nienawidzę tak rozmyślać, a już szczególnie myśleć o tym co powiedział mi ,, tatuś” Szatan przy tym nieźle walnięty. Na następny dzień nie wyspałam się zbyt dobrze. Jeszcze przy okazji przypomniało mi się, że mam dzisiaj lekcje z resztą klasy przez co ledwo zdążyłam na lekcje. Na szczęście mój kochany braciszek też o tym zapomniał i znów przepychaliśmy się przez drzwi kto będzie pierwszy. Gdy usiedliśmy w ławce od razu zachciało mi się spać. W końcu Yukio tak totalnie przenudził, że zasnęłam.
- Gohi. Gothi!- Słyszałam przez sen jakieś wołanie. Nagle się obudziłam, a wszyscy mnie wołali, żebym właśnie to zrobiła.
- Gothi. Powiedz jakąś modlitwę dzięki której odstraszysz demony.- Powiedział Yukio.
- Eeee. Noo…. Ojcze….nie….- Problem tylko taki, że żadnej nie znam. Zawsze uznawałam, że są niepotrzebne i nie uczyłam się ich nawet w niebie.
- Eh. Siadaj i słuchaj następnym razem. – Powiedział załamany nauczyciel.
- Anioł i nie potrafisz żadnej modlitwy? Pfff.- Powiedział drwiąco Suguro.
- Jak mogłaś niczego nie znać. Przecież w niebie się ciągle tego uczyliśmy.- Powiedziała Lolita co mnie nawet zdziwiło bo ona nigdy nie rozmawia na lekcjach, ale z kolei, żeby mnie ochrzanić to jest zawsze pierwsza.
- Niby anioł- ktoś powiedział z tyłu.
- Pół anioł.- Poprawiłam tą osobę nie patrząc kto to.
- Widać, że bardziej nadajesz się na demona.- Znów ktoś powiedział z tyłu.
- Eh! ON miał rację! To nie jest miejsce dla mnie!- Krzyknęłam wstając w ławki i wychodząc z sali. Słyszałam za sobą krzyki typu ,, nie wygłupiaj się” ,, wracaj na lekcje” itp. Wyszłam ze szkoły i pobiegłam na wzgórze gdzie ostatnio spotkałam Szatana. Miałam wszystkiego dosyć, ale chyba on miał rację mówiąc, że niebo nie jest dla mnie. Że nic nie jest dla mnie. Jestem pół aniołem, pół demonem, który zamienił się w człowieka. Ale fajnie. Lepiej być nie mogło. Siedziałam przez chwilę na trawie i myślałam co właściwie się stało. Nagle poczułam czyjąś obecność za swoimi plecami. To był Rin. Przybiegł za mną przez co ledwo dyszał. Podszedł i usiadł koło mnie. Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy. Za pewne Rin czekał, aż zacznie normalnie oddychać.
- Mówiąc ON miałaś na myśli Szatana prawda?- Spytał po chwili. Nic nie odpowiedziałam, ale on wiedział, że chodziło mi o niego.
- Teraz się zastanawiam czy naprawdę nie miał racji. – Powiedziałam patrząc się przed siebie.
- Czemu słuchasz tego co mówi ten wariat?- Chłopak spojrzał się na mnie.
- A widziałeś kiedyś, żeby szaleniec mówił normalnie i poważnie?- Spytałam patrząc się na niego. Cisza. – Właśnie dlatego.
- Widziałem go dwa razy i nigdy nie był poważny.
- Wczoraj zrobił wyjątek.
- Gdzie go spotkałaś?
- Tutaj. Wczoraj wieczorem zobaczyłam, że jakiś chłopak płonie i od razu to przybiegłam.
- Facet żyje?- Spytał lekko wystraszony.
- Jest lekko poparzony, ale żyje.
- Udało ci się go wypędzić z niego? Ale nie wszedł w ciebie!?- Rin stanął na równe nogi. Widać było w jego oczach strach.
- Spokojnie wrócił do Gehenny.
- To jak ci się to udało.- Znów usiadł na trawie.
- To było strasznie dziwne. Nie wiedziałam co zrobić no bo w moja moc jest bezużyteczna na Szatana. Przynajmniej na razie jak powiedziała wczoraj Shura. Próbowałam więc zrobić to samo co moja mama. Chciałam, żeby… no wiesz. – Dziwnie było o tym mówić, a Rin przecież wspaniale wiedział o co chodzi, więc to pominęłam. – A on odpowiedział ,, Jeszcze nie teraz. Mam na ciebie inne plany” co mnie zupełnie zmyliło. – Rina to aż tak nie zdziwiło jak myślałam. Patrzył teraz na krajobraz i myślał co odpowiedzieć.
- Kiedy ja spotkałem się z nim po raz pierwszy to chciał zabrać mnie do Gehenny, żebym był prawdziwym demonem. Może ciebie też chce tam zabrać. – Powiedział po czym spojrzał się na mnie i powiedział z troską.- Ale obiecaj, że nigdy tam nie pójdziesz. – To było naprawdę słodkie. Coraz bardziej czułam, że to mój brat. Kiwnęłam tylko głową co znaczyło ,, obiecuję”. Po chwili jednak przyszło mi do głowy, że przecież Szatan mówił, że nigdzie nie ma miejsca dla takich jak ja. Więc czy na pewno chciał mnie zabrać do Gehenny? Znowu mnóstwo pytań nasuwało mi się na język, ale nie mogłam nikomu ich zadać, bo nikt by nie odpowiedział.
- To jak idziemy jeszcze na lekcje czy już się włóczymy?- Spytał po chwili już zadowolony Rin. Położyłam się na trawie co znaczyło ,, nigdzie nie chce mi się iść” jednak uznałam, ze chyba jednak wypadało by wrócić już na lekcje. Wracaliśmy do szkoły, ale nie spieszyło nam się. – A jeśli cię to pocieszy to ja też nie znam żadnej modlitwy.- Uśmiechnęłam się.
- Tyle, że ty nie mieszkałeś nigdy w niebie. Tam codziennie się modlimy rano i wieczorem, ale ja zawsze tylko udaję.
- Ja przez 16 lat mieszkałem w parafii. To też coś podobnego. – Później już nic nie mówiliśmy, więc, żeby przełamać lody zaproponowałam kolejny wyścig. Oczywiście Rin zgodził się z wielką chęcią. No bo kto by nie chciał się ścigać. Biegliśmy przez cały dziedziniec trącając wszystkich przechodzących ludzi. Szybko wyjęłam klucz, który włożyłam do jakiejś starej bramy na uboczu tak, żeby żaden przechodzeń nie zobaczył /magicznych drzwi. Szybko weszłam, ale brat niestety też. Biegliśmy przez korytarz do sali. Tym razem weszłam pierwsza.
- Tak! Wygrałam!- Krzyczałam zadowolona. Po chwili spostrzegłam się, że wszyscy się na mnie patrzą, a potem, ze zerkają także na zdyszanego Rina. – No i przy okazji… tego… no… przepraszam. Trochę mnie poniosło.
- Trochę demonie?- Znów ten sam głos co poprzednio. Tym razem spojrzałam kto to był. I już wiem czemu nie poznałam go wcześniej po głosie. To był ten chłopak z pacynkom, który prawie w ogóle nic nie mówi. Uznałam, że takiego pajaca, który przy okazji te wszystkie słowa mówił przez pacynkę przypominającą różowego królika będę ignorować. Co za debil z tego chłopaka. Usiadłam już spokojna w ławce.
- Widzisz mówiłam, że jestem szybsza.- Powiedziałam już szeptem do Rina.
- Dobra na razie jest 1:0, ale zobaczysz, że się zrewanżuję. – Odpowiedział także szeptem.
- Haha. Liczę na to.- Powiedziałam z lekkim sarkazmem. Po lekcjach z Yukio poszłam z Rinem na lekcje Shury. Wcześniej myślałam, że to straszne, ale lepsze dziwne zajęcia z Shurą niż przynudzanie Yukio.

sobota, 30 stycznia 2016

ROZDZIAŁ 10- AKADEMIA PRAWDZIWEGO KRZYŻA


ROZDZIAŁ 10- AKADEMIA PRAWDZIWEGO KRZYŻA.

Następnego dnia zeszłam na dół by zjeść śniadanie. Siedzieli już Yukio, Lolita i zaspany Rin. Zdziwiło mnie to, że on był tu, a w kuchni ktoś coś piekł.
  • Dzień dobry- Powiedział Yukio i Lolita razem. Wiedziałam, że oni będą do siebie pasować.
  • Hej- Powiedział, wciąż śpiący chłopak.
  • A ty nie powinieneś być w kuchni?- Spytałam.
  • Tutaj Rin nie musi piec, ponieważ mamy od tego demona. - Powiedział Yukio.
  • Demona?- Zdziwiłam się. Myślałam, że egzorcyści raczej tępią demony, a nie pozwalają im gotować.
  • Tak, to specjalny i niegroźny demon, który robi przepyszne posiłki. O właśnie są już zrobione. - Poszedł do blatu i wziął 4 porcje naleśników.
  • Mmmm. Pycha- Powiedziałam z Rinem w tym samym czasie.
  • Jedzcie szybko i chodźcie do szkoły. - Ubrałam swój mundurek. Był okropny. Żółta kamizelka, biała koszula i różowa spódniczka. Na szczęście mi Yukio dał spodnie, bo gdzieś musiałam chować ogon. Przynajmniej to. Oczywiście Lolita była zachwycona tymi kolorami. Oh, mam jej dosyć. Wszyscy byli już przygotowani i weszliśmy przed akademik. Yukio wręczył mi i Lolicie klucze. Tylko od czego? Przecież od pokoju już mamy.
  • To są klucze do wejścia do szkoły. - Mówił Yukio.
  • Ale przecież uczniowie nie mogą mieć kluczy do szkoły. - Wtrąciła Lolita.
  • Do szkoły dla egzorcystów muszą, bo inaczej nie wejdą. Widzicie, to nie jest normalna szkoła, a to nie są normalne klucze. Dzięki nim będziecie mogli wejść do szkoły nawet przez szafę.- Tłumaczył Yukio.
  • To po co tak szybko się ubierałam. Tak to to bym jeszcze mogła leżeć z 10 minut. - Powiedziałam.
  • Mam tak samo- Powiedział mi na ucho Rin. Na prawdę jesteśmy strasznie podobni.
  • Rin oprowadzi was po szkole i powie gdzie macie lekcje. Większość będzie w jednej klasie. Niektóre w specjalnych salach, ale i tak dosyć często będziemy jeździć na próbne misje. - Wciąż przynudzał czterooki.
  • A czy to będzie bezpieczne?- Jak zwykle musiała się doczepić siostrzyczka.
  • Będziecie pod nadzorem egzorcystów. Nic wam się nie stanie.- Dzięki temu pytaniu, ja i Rin wpadliśmy na genialny dowcip. Yukio nas zostawił, a Rin oprowadzał po szkole. Zatrzymaliśmy się przed wielkimi drzwiami na końcu korytarza.
  • Zaczekajcie- Powiedział- Muszę sprawdzić czy wszystko ok. - Wszedł do sali, a ja zostałam z Lolitą na korytarzu.
  • Tylko się nie przestrasz tych wszystkich paskudnych i strasznych demonów.- Mówiłam Lolicie szeptem co dodawało strachu.
  • Już jesteś ty. Dzięki tobie nikt mnie nie wystraszy. - Mówiła stanowczo dziewczyna, chodź słyszałam w jej głosie, że trochę się obawiała.
  • Ale inne demony nie będą takie wyrozumiałe wobec ciebie i nie odpuszczą kiedy zaczniesz wołać mamę.
  • A ty się nie boisz?- Próbowała przewrócić kota ogonem.
  • Ja jestem pół demonem. Nic mi się nie stanie, ale ty.... Pomyśl. Blondyneczka w słodkim mundurku. Kto by nie miał chęci, żeby coś zrobić. A te demony podobno są straszne. Oślizgłe, o kilku twarzach, rękach, wydzielające smród i różne takie, które czekają w ciemności, i które mogą pojawić się wszędzie w każdej minucie.
  • Skończ już!- Powiedziała Lolita zduszonym krzykiem. Nagle usłyszałyśmy krzyk.
  • Aaaaa!- To był Rin. Słychać było walające się różne rzeczy. Nagle nastała zupełna cisza. Weszłyśmy do środka. Było ciemno. Paliła się tylko jedna świeczka, ale i tak widac było porozwalane wszędzie rzeczy.
  • Rin....Nic cie nie jest....?- Pytała przestraszona siostra.
  • Rozdzielmy się. Ja poszukam w tamtym rogu, a ty w tamtym. - Odparłam i poszłam. Nagle coś poruszyło się za ławką. Podeszłam tam. Nagle coś mnie złapało za ręce. - Aa!- Zdążyłam tylko to krzyknąć, bo zasłoniło mi usta. Nie mogłam mówić i się ruszać, ale dzięki otwartym drzwiom i lekkiemu światłu, który przez nie wpadał widział Lolitę. Widać, że była przerażona co się dzieje. Chciałam ją ostrzec, ale nie mogłam. Nagle zobaczyłam, że coś się za nią skrada. Po chwili zaczęło ją lekko dotykać. Ona odwracała głowę w tamtą stronę, ale wtedy robił to po drugiej. Nagle coś ja złapało. Lolita się szarpała, ale to na nic. Po chwili można było zobaczyć twarz stwora. To był....Rin.
  • Co ty robisz!? Zwariowałeś!?- Krzyczała oburzona Lolita.
  • Hahaha!- Śmiał się chłopak, a ja się do niego przyłączyłam. To był żart, żeby zobaczyć jak Lolita sobie radzi w takiej akcji. Szczerze to to wyglądało komicznie. Wszystko wymyśliliśmy, a osoba, która mnie ,, trzymała” to nikt. Udawałam, żeby jeszcze bardziej przerazić dziewczynę. To było przekomiczne.
  • Super wykonanie- Powiedziałam.
  • Wspaniały plan.- Odpowiedział chłopak.
  • To wy to wymyśliliście razem!? Jesteście okropni!
  • Nie pękaj. Chcieliśmy tylko sprawdzić jak ci idzie w samodzielniej akcji, ale jak na razie widzę to nie za dobrze. Hahaha. - Wciąż nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.- A teraz nie marudź tylko pomóż nam sprzątać. - Wszyscy zabraliśmy się za sprzątanie. Kiedy wszystko było skończone pobiegliśmy na lekcje. Weszliśmy do klasy kiedy zaczęła się lekcja. Właściwie wbiegliśmy i to jeszcze stanęliśmy w drzwiach bo każdy chciał być pierwszy, ale z różnych powodów. Lolita nie chciała się spóźnić, a ja i Rin ścigaliśmy się kto pierwszy wejdzie do klasy. Wszyscy zmęczeni ściganiem wciąż przeciskaliśmy się przez wejście.
  • Nie przegram- Mówił Rin.
  • Mi też się to nie marzy.- Odpowiedziałam głośno dysząc.
  • Grajcie sobie w te idiotycznie gry, ale beze mnie!- Krzyknęła zmęczona Lolita. W końću udało nam się przejść.
  • Pierwszy dzień i już się spóźniliście- Powiedział zawiedziony Yukio.
  • To przez nich! Nastraszyli mnie i musieliśmy sprzątać salę!- Skarżyła siostra.
  • Eehm skarżypyta hms. - Powiedziałam ,,kaszląc”.
  • Eh. Dobrze siadajcie. - Powiedział czterooki.
  • Rin!- Krzyczała Shiemi z ławki co pewnie znaczyło ,, siadaj tutaj”. Jednak on jakoś nie za bardzo zwracał na nią uwagę.
  • Gothi siadasz ze mną? - Spytał. Przytaknęłam głową i usiedliśmy w drugiej ławce na środku. Najbardziej co mnie zdziwiło to to, że sala była wielka, a uczniów była dziewiątka. Lolita usiadła z zawiedzioną Shiemi, że nie usiadł z nią chłopak. Yukio zaczął lekcję. Oczywiście ja i Rin nie słuchaliśmy.
  • Powiedzmy, że był remis- Wyszeptał mi chłopak udając, że słucha co się dzieje na lekcji i grzecznie patrzył na nauczyciela.
  • Dobra, ale później będzie dogrywka.- Powiedziałam robiąc to samo co Rin.
  • Z tobą zawsze. - Siedzieliśmy tak jakiś czas. Wreszcie zajęcia się skończyły.
  • Rin, Gothi chodźcie na chwilę- Powiedział Yukio. Podeszliśmy do niego posłusznie.
  • Co jest?- Spytałam.
  • Ty i Rin nie będziecie się tutaj uczyć. - Powiedział.- Czasem tylko będziecie przychodzić na te lekcje.
  • Nie! Znowu!- Powiedział Rin, choć ja nie miałam pojęcia o co biega.
  • Ale o co chodzi?- Spytałam.
  • Będziecie mieć specjalne zajęcia z Shurą, egzorcystką. - I w tej chwili do sali weszła dziewczyna w czerwonych włosach z żółtymi końcówkami. Strój miała dosyć ,, przewiewny”. Jak na egzorcystkę to wyglądała dość dziwnie.
  • Cześć- Powiedziała.
  • Eh! Znowu ty!- Krzyczał niezadowolony chłopak.
  • Prrrr hahahahaha! - Śmiała się dosyć dziwnie.- I znów będę cię uczyć. - Nagle spojrzała na mnie.- O, a ty kim jesteś? Ciebie nie znam.
  • To jest Gothi. - Tłumaczył Yukio- Jest córką Szatana i anielicy.
  • Wiesz pryszczaty nie myślałam, ze potrafisz żartować- Powiedziała nie dowierzając. Jednak gdy zauważyła, że nikt się nie śmieje zrozumiała, że to prawda. - Więc teraz mam szkolić dwa demony?- Wszyscy pokiwaliśmy głową, a ona tylko westchnęła i zaprowadziła nas do jakiejś sali. Przypominało to jakąś halę do ćwiczeń, ale nie normalnych. Bardziej....bojowych.
  • No dobra ja świeczki potrafię już zapalić to co mi teraz dasz? - Spytał Rin.
  • Teraz będziesz ćwiczył odbicia na poziomie łatwym, a ja się zajmę Gothi- Powiedziała i podeszła do mnie. Postawiła przede mną trzy świeczki. - Twoim zadaniem jest zapalenie dwóch z trzech tych świeczek jednocześnie.
To chyba nie jest aż takie trudne.- Pomyślałam. Niestety się myliłam. Po pierwsze to na początku trudno mi było wezwać ogień na rozkaz. Kiedy już mi się udawało to palił się wszędzie tylko nie na knotach. Czasem udawało mi się zapalić dwie, ale nie jednocześnie, a najczęściej to spalałam całe świeczki.
- Widzę, że idzie cie równie kiepsko jak kiedyś Rinowi.- Powiedziała Shura. - Prrrr hahahaha! Teraz wierzę, że jesteście rodzeństwem. -
      Hahaha. Bardzo śmiesznie. Swoją drogą to jak ona się dziwnie śmieje. Po godzinie treningu miałam już dość, a to był dopiero początek.

środa, 13 stycznia 2016

ROZDZIAŁ 9.- NOWI PRZYJACIELE/ WROGOWIE

    ROZDZIAŁ 9.- NOWI PRZYJACIELE/ WROGOWIE.
Dwa miesiące minęły w okamgnieniu i trzeba było zdecydować czy wracać do nieba czy iść do szkoły. Cały czas się nad tym zastanawiałam. Zostały mi jeszcze dwa dni. Ja Yukio i Lolita czekaliśmy przy stole, aż Rin zrobi nam śniadanie. Jak zwykle pięknie pachniało i nie mogłam się doczekać co będzie. Jednak teraz nurtowała mnie myśl co mam zrobić.
  • I jak zostajemy czy wracamy?- Zapytała Lolita.
  • My?- Zdziwiłam się.
  • Tak. Ja muszę cię obserwować, więc jeśli zostajesz to ja też.
  • Eh.
  • Musisz się dzisiaj zdecydować- Powiedział Yukio.- Jutro idziemy wszystko kupić do szkoły. - Powiedział i wstał pomóc bratu. Ja wciąż myślałam. Dalsza część rozmowy była już przy śniadaniu. Chłopak zrobił omlet.
  • To jak?- Spytał Rin- Wracasz czy zostajesz.
  • Właśnie nie wiem. Tutaj właściwie wszystko mam. Nawet będę miała się z kim kłócić- uśmiechnęłam się po czym już pewnie dodałam- Zostajemy.
Zaczęliśmy wszystko sprzątać, a Yukio powiedział, żebyśmy się ubrali, bo jeśli już dziś się zdecydowałam to za chwilę idziemy kupić potrzebne rzeczy. Założyłam podarte jeansy, niebieską bluzkę z krótkim rękawem i glany. Moja siostra miała na sobie różową spódniczkę, balerinki ( oczywiście różowe) i ( uwaga nowość) żółty sweterek. Zastanawiało mnie tylko jak to możliwe, że miała tyle ciuchów nic nie kupując. Mniejsza z tym. Poszliśmy do supermarketu gdzie kupiłam czarny, specjalnie lekko postrzępiony plecak i taki sam piórnik. Długopisy, zeszyty itp. Lolita jak zwykle kupiła różowy plecak i żółty piórnik. Czemu ona była taka słodka? Gdy już kupiliśmy wszystko do akademii. Wróciliśmy do domu. Yukio mówił po drodze, że dzisiaj wieczorem pojedziemy już tam, ponieważ potrzebujemy też specjalnych rzeczy na dodatkowe zajęcia. Poszłam na górę się spakować. Zapomniałam jednak o najważniejszym. O walizkach! Miałam mnóstwo rzeczy i zero walizek.
  • Jak zwykle muszę cię ratować- powiedziała Lolita i dała mi dwie swoje walizki.
  • Serio? Nie było bardziej różowych?- Pokazywałam na ,,podarunek” od siostry.- A poza tym nie zmieszczę w to wszystkich ciuchów.
  • To użyj zmniejszania.- Powiedziała.
  • Ta.... tylko problem polega w tym, że..... nie umiem. Po prostu nie słuchałam.
  • Eh. I jak ty chcesz być najwyższą anielicą?- Wzruszyłam ramionami, a po chwili moje ubrania była tak małe, że mogłam je zmieścić w piąstce.
  • Dzięki- Rzuciłam i zaczęłam się pakować. Po 25 minutach wszyscy byli gotowi. Pojechaliśmy jakimś starym samochodem, który prowadził ksiądz. Po kilku godzinach byliśmy na miejscu. Akademia była wielka. I choć w niebie jest setki takich, ta miała w sobie coś jakby skrywała tajemnicę. Wysiedliśmy, a Yukio kierował się w stronę miasteczka.
  • Gdzie idziemy?- Powiedziała Lolita.
  • Do sklepu po potrzebne dla was rzeczy. - Odparł czterooki.
  • Ale my już wszystko mamy.
  • Tych rzeczy jeszcze nie- Odpowiedział chłopak z lekkim uśmieszkiem na twarzy.
    Po 10 minutach byliśmy przy jakimś domu. Brunet wszedł do środka, a my za nim. Tak naprawdę to był sklep. Przynajmniej w połowie. Za ladą stały dwie panie. W sumie to jedna, druga to dziewczyna w wieku Rina. Miała krótkie, blond włosy i ubrana była w kimono.
  • Dzień dobry pani. Witaj Shiemi- Powiedział Yukio.
  • Cześć Sheimi- Przywitał się także Rin.
  • Rin, Yuki, witajcie....o, a kto to?- Spytała się blondynka.
  • Eh. To my może zajmijmy się interesami- Powiedział Yukio do babeczki za ladą i zaczął coś kupować. Za to Shiemi przyszła do nas.
  • To jest Gothi, a to Lolita.
  • Miło mi ciebie poznać- Powiedziała siostrzyczka. Przywitały się, a potem dziewczyna podeszła do mnie.
  • Hej....
  • Jesteś demonem!?- Powiedziała duszącym krzykiem, tak, żeby tamci nie usłyszeli. Zamarłam. Nie wiedziałam co powiedzieć. Miałam się od tak ujawnić? Cześć jestem Gothi, córka anioła i Szatana. Ogólnie to żyję w niebie, ale mi się znudziło i wpadłam tutaj odwiedzić braci. Nie, to by nie przeszło. Jednak wciąż nie wiedziałam co zrobić. W końcu sprawę w ręce wziął Rin, ale to co powiedział, zupełnie mnie zatkało.
  • Tak. Jest córka anielicy i Szatana, czyli jest naszą siostrą. Ogólnie to żyje w niebie, ale jej się znudziło i wpadła na Ziemię. - Skończył. Jakby to było cos normalnego.
  • Co!? - Krzyknęłam także tak, żeby nikt oprócz nas nie usłyszał.- Tak po prostu jej powiedziałeś!?
  • I tak i tak wszyscy będą wiedzieć, że jesteś pół demonem- Powiedział Rin.
  • Niby jak?
  • Jesteś podobna do mnie. W sensie, że uszy, zęby i ogon i chociaż nikt go nie widzi to uwierz, ale nie łatwo jest go zawsze ukrywać. No,każdy ze szkoły dla egzorcystów wie, że jestem synem Szatana. - Nie wiedziałam co powiedzieć. Może ma rację? Tylko każdemu będzie teraz tak mówił.
  • Eh. No niech ci będzie. - Powiedziałam. - Więc, Shiemi jak sama słyszałaś, tak, jestem.
  • Eh. Miło mi cię poznać. - Od razu się zrobiła uśmiechnięta jakby tego przedtem nie było. Wyszliśmy w końcu ze sklepu, jednak wciąż w towarzystwie blondynki.
  • Macie. To wam się przyda na zajęcia.- Powiedział Yukio i dał nam małe paczuszki. Nikt się nie dopytywał co to jest. Chyba nikt nie chciał wiedzieć. - Teraz chodźcie. Pokażę wam wasze pokoje.
  • A potem poznam was z reszta naszej klasy!- Zaproponowała Shiemi- Pewnie Bon, Shima i Konekomaru już są, a Kamiki przyjedzie jutro.
  • Zaraz, zaraz. Właśnie my będziemy w waszej klasie?- zapytałam.
  • Cóż, zakładam, że jako anioły uczyłyście się już na tyle o demonach, że możecie być od razu na poziomie klasy Rina.
  • A ty się nie uczysz?- Spytała z ciekawością Lolita. Yukio się lekko uśmiechnął.
  • Ja będę was uczył.- Powiedział i ruszył w stronę akademii, a wszyscy poszli za nim. Zatrzymaliśmy się przed starym akademikiem. Był lekko zniszczony, ale chyba dałoby się żyć.
  • Będziemy tu mieszkać!?- Krzyczała Lolita- To nie do pomyślenia! Jak możemy żyć w takich warunkach!
  • Oh, to straszne- Powiedziałam sarkastycznie, a potem dodałam ostro- Niestety księżniczko tu nie ma apartamentu dla przyszłej najwyższej anielicy! Musisz się z tym pogodzić!
  • Spokojnie.- Uciszył nas Yukio. Pokoje nie są takie złe i będziecie spać razem.
  • CO!?- Krzyknęłyśmy razem. - Ja nie chcę z nią!
  • Niestety musicie się z tym pogodzić, a poza tym da się tu mieszkać. Ja Rin także mamy tu pokoje i jeszcze nic nam się nie stało.
  • Jeszcze lepiej!- Dalej krzyczała siostra- Jak nie jedno będzie płonąć to drugie!
  • Nie przesadzaj.- Powiedziałam, próbując nie stracić kontroli. - Pokaż lepiej ten pokój. Chłopak oprowadził nas po akademiku. Weszłyśmy do pokoju, jednak nawet nie zdążyliśmy rozpakować rzeczy bo Shiemi już chciała nas oprowadzić. Tylko Yukio został w akademiku. Mówił, że ma jakieś ważne sprawy. Lolita także chciała zostać, ale jako nowa musiała iść. Dziewczyna nam wszystko pokazała. Doszliśmy do fontanny gdzie stało 3 chłopaków. Wyglądali dość dziwnie. Chociaż co ja patrzyłam się na nich, jeśli sama wyglądałam jak dziwak. Jeden miał kolczyki w uszach i rozjaśnione włosy. Wyglądał strasznie poważnie, ale kiedy zobaczył Shiemi złagodniał. Drugi miał różowe włosy, a ostatni był niski, miał okulary i ogolona głowę.
  • Cześć Shiemi- Powiedział różowo- włosy chłopak, po czym zapytał patrząc się na mnie-Kto to?
  • To jest Gothi i Lolita. - Mówiła podekscytowana Shiemi- A to Suguro, ale przyjaciele mówią na niego Bon, to jest Shima, a to Konekomaru.
  • Miło mi was poznać- Powiedział Konekomaru. - A czy ty jesteś....
  • Będziemy mieć kolejnego demona w klasie!?- Przerwał mu Bon, patrząc na mnie złowrogo.- Kim jesteś.
  • Jestem Gothi- Powiedziałam.
  • Nie. Jakim demonem jesteś?- spytał.
  • Córką.... Szatana.
  • CO!?- Krzyknął chłopak.- Jesteście rodzeństwem!? Nie potrzebujemy kolejnego demona!
  • Cóż, ale ja się tak łatwo nie wyniosę.
  • Nie pozwolę, żeby następny demon wszystko rujnował i każdego krzywdził!
  • Spokojnie!- Wtrąciła się Lolita. - Ja już nas wszystkim panuję.
  • Ty!?- Krzyczał dalej Bon- Kim ty jesteś!? Co ty jesteś aniołem zbawicielem!?
  • Nie, ale następną najwyższą anielicą już tak.
  • To niemożliwe.
  • A co uważasz, że tylko demony są pośród ludzi?- Powiedziałam. Ja i Lolita jesteśmy aniołami.
  • To ty jesteś w końcu aniołem czy demonem bo się pogubiłem. - Powiedział Shima.
  • I tym i tym- Odparłam.
  • Ludzie ratujcie bo nie wytrzymam!- Krzyczał Suguro.
  • Eh. to będzie ciężki rok- westchnął Konekomaru.

sobota, 9 stycznia 2016

ROZDZIAŁ 8.- ZWĄTPIENIE

ROZDZIAŁ 8. - ZWĄTPIENIE

Następnego dnia Rin zostawił kartkę, że on i Yukio mus załatwić coś w mieście (pewnie jakieś demony czy coś w stylu). Zostawili mnie samą z Lolitą. Gdy zeszłam na dół poczułam piękny zapach jajecznicy. Od razu pobiegłam do kuchni gdzie była już moja siostra.
- Dzień dobry- powiedziała swoim naciąganie słodziutkim głosem.
  • Hej- odburknęłam. Zobaczyłam, że coś szykuje choć śniadanie już było.
  • Rin naszykował ci śniadanie.
  • A tobie nie?
  • Też, ale wiesz, że ja jem tylko owoce i warzywa.
  • Fakt- Powiedziałam pod nosem. Jakby miała z czego się odchudzać. Wzięłam obie porcje jajecznicy, no bo czemu miałoby się marnować jedzenie przez zachcianki siostrzyczki. Jadłam patrząc przez okno czy przypadkiem już nie wracają. Wiedziałam, że za długo sama ze współlokatorką nie wytrzymam. Nagle usłyszałam krzyk z kuchni. Pobiegłam i zobaczyłam Lolitę trzymającą się za palec, z którego tryskała krew. Próbowała wstać i pójść do apteczki. Nawet nie widziała, że ja tu jestem.
  • Czekaj podam ci.- Powiedziałam i sięgnęłam po małą, białą walizeczkę. Wyjęłam bandaż, wodę utlenioną, plaster i nożyczki.
  • Daj to.- Powiedziała oschłym głosem i zaczęła sobie opatrywać ranę, lecz jedną ręką coś nie wychodziło,
  • Pomogę ci- Powiedziałam próbując wziąć nożyczki z jej ręki.
  • Zostaw to!- Krzyknęła i zaczęłyśmy się szarpać. Nagle narzędzie wypadło i wbiło się w drugą rękę Lolity. Co prawda dzięki bycia aniołem niespecjalnie ją to bolało, ale samo to wyglądało strasznie.
  • O rany czekaj!
  • Zostaw! - Odepchnęła mnie. Po 10 minutach już wszystko sobie opatrzyła.
  • Chciałam pomóc- Powiedziałam i w tej chwili wszedł Rin i Yukio.
  • Ty!?- Krzyknęła wątpiąco w moje słowa.- Przecież ty nigdy nie pomagasz! Lubisz kiedy komuś coś nie wychodzi.
  • Czemu uważasz, że wciąż tak jest!?- Wstałam z krzesła i zaczęłam krzyczeć.
  • Bo jeszcze tydzień temu tak było! Nikomu nigdy nie pomogłaś!
  • Ej dość.- Nagle odezwał się Yukio. - Nie kłóćcie się.
  • Ja tylko mówię, ze ona jest samolubna i cieszy się kiedy inni mają problem!- Dokończyła Lolita i poszła na górę. Nie wytrzymałam i wybiegłam z domu. Widziałam, że za mną biegnie Rin, ale ja się nie zatrzymywałam. W końcu dobiegłam do parku i wbiegłam na górkę z której było widać całe miasto. Zatrzymałam się na samym szczycie i patrzyłam na krajobraz zatapiając się w myślach co się przed chwilą stało. Nawet nie zauważyłam, że za mną stoi Rin.
  • Nie przejmuj się tym co mówią inni. - Powiedział, a ja przestraszona odwróciłam się w jego stronę. Kiedy zobaczyłam, że to ona znów zaczęłam spoglądać na miasto, a on podszedł do mnie bliżej, po czym dodał- To nie prawda co o tobie mówiła.- Znów zaczęłam myśleć. W końcu musiałam się przyznać.
  • Nie. Ona miała rację. - Powiedziałam- Nigdy nie zwracałam uwagi na innych. Kiedy mi się nudziło, zawsze wlatywałam na taką wierzę, z której widać bardzo dużo. Stała ona obok anielskiego marketu. Przed wejściem na nią zbierałam kamyki, a później je zrzucałam. Często na kogoś spadały i wtedy się strasznie śmiałam. - Powiedziałam, po czym dodałam.- Ciągle tak robię. Nic się nie zmieniłam i w tym miała rację, ale zauważyłam, że Ziemia mnie zmienia co mnie strasznie wkurza. - Mówiłam prawdę. Tak naprawdę nie chciałam się zmieniać. Pasowało mi to jaka jestem. Rin stał w ciszy po czym powiedział.
  • Jak chcesz, to znam takie miejsce gdzie możesz robić dokładnie tak samo jak w niebie. - To był doskonały pomysł. Rin zaprowadził mnie koło supermarketu. W międzyczasie nazbieraliśmy trochę kamieni. Poszliśmy na tył sklepu gdzie stała drabina. Chłopak podstawił ją do ściany i weszliśmy na dach. Zaczęliśmy rzucać. Była super zabawa. Nim się spostrzegliśmy już słońce zachodziło. Zeszliśmy z dachu wracaliśmy do domu.
  • I jak?- Zapytał Rin.
  • Wiesz, zabawa we dwójkę jest lepsza niż w pojedynkę.- Powiedziałam, patrząc się w przestrzeń. Czułam, że Ziemia mnie zmienia. Rzadko byłam tak spokojna. Przez resztę drogi wracaliśmy w ciszy. Gdy weszliśmy do domu Lolita i Yukio na nas czekali.
  • Gdzie wy byliście?- Pytał zniecierpliwiony Yukio. Popatrzyliśmy na siebie, po czym Rin odpowiedział.
  • Na spacerze.- Wybuchnęliśmy śmiechem. Tylko my wiedzieliśmy, że to nie był NORMALNY spacer, ale zabawa była wspaniała. Yukio dotknął palcami czoła, co znaczyło, że nie ma już do nas siły.
  • Mniejsza z tym.- Powiedział.- Gothi, ktoś chce ci coś powiedzieć.- Chłopak pokazał na Lolitę.
  • Eh. Przepraszam. - Powiedziała siostra- Nie powinnam tak mówić.- Było widać, że miała sonie za złe, że tak wybuchła, ale w jej oczach widać też było, że uważała, że i tak miała rację. Cóż, zgadzam się z nią.
  • Nic nie szkodzi- Powiedziałam, po czym uznałam, że nie chcę dłużej przeżywać tej szopki i dodałam.- To co na kolację?
  • Trzeba coś wymyślić.- Powiedział Rin- Na co macie ochotę?
  • Kanapki- Powiedział Yukio.
  • Sałatka- Powiedział Lolita. Widac było, że chłopak oczekiwał na coś lepszego, a ja miałam wspaniały pomysł.
  • Grzanki z owocami, bitą śmietaną i czekoladą- Powiedziałam. Rin był zachwycony propozycją, a reszta patrzyła na mnie ze zdziwieniem, które mówiło za nich ,, jak mogłaś w ogóle coś takiego wymyślić??”.
  • To ja sobie zrobię tą sałatkę- Powiedziała Lolita i pobiegła do kuchni.
  • Tak. To ja kanapki też sobie zrobię.- Powiedział Yukio i zrobił to samo co siostra.
  • A ja zrobię te grzanki dla mnie i dla ciebie- Powiedział Rin.
  • A ja ci pomogę- Odpowiedziałam z uśmiechem. Cała czwórka była w kuchni przez co było trochę ciasno, ale śmiesznie. Po kolacji, gdy wszyscy sprzatali ja jeszcze chciałam się przejść. Było już ciemno, ale bardzo ciepło. Uwielbiałam takie wieczory. Nagle ktoś zaczął za mną iść. Byłam pewna, ze to Rin. - Znowu chcesz iść porzucać kamieniami z dachu?- Zapytałam żartobliwie, ale takiej odpowiedzi się nie spodziewałam.
  • To nie Rin- Powiedział ktoś za mną. Odwróciłam się i zobaczyłam Lolitę.
  • Oh. To ty.- Powiedziałam i zaczęłam iść nie zwracając na nią uwagi.
  • Gothi zaczekaj!- Krzyknęła, a w jej głosie usłyszałam troskę. Zatrzymałam się. Siostra do mnie podeszła i powiedziała.
  • Przejdziemy się?- Zapytała, a ja bez żadnych słów zaczęłam iść co znaczyło, ze możemy się przejść. Zastanawiałam się tylko po co? W końcu usiadłyśmy na ławce w tym samym parku, w którym byłam wcześniej. Usiadłam na oparciu ławki i położyłam nogi tam, gdzie powinno się siedzieć. Lolita jak zwykle grzeczne dziecko usiadła po ludzku. Przez parę minut siedziałyśmy w ciszy.
  • Czemu ty tak robisz?- Zaczęła Lolita.
  • Co?- Zapytałam zdziwiona.
  • W domu masz wszystkich gdzieś, na niczym ci nie zależy, chcesz wszystkim dokopać i nikomu nie pomagasz. Za to tutaj zachowujesz się... normalnie. No oprócz rzucania kamieniami w ludzi.- Zaczęłyśmy się śmiać.
  • Tak. To było wspaniałe- Powiedziałam.
  • Ale mi nie o to chodzi. Chodzi mi o to czemu tutaj jesteś taka inna? Czemu nie możesz być taka w domu?- Zastanawiałam się co powiedzieć. Dłuższą chwilę nic nie mówiłam. Nagle wzięło mi się na zwierzenia.
  • Bo....Ja nie czuję, że niebo to mój dom. Tam jest.... za czysto. W sensie, że za spokojnie. Nic się nie dzieje. Tam każdy jest idealny, a ja nie. Jestem totalnym odmieńcem. Wiem, że tu też nie jestem do końca normalna, ale znalazłam kogoś kto mnie rozumie. Ktoś kto choć w połowie jest podobny do mnie.
  • Chodzi ci o Rina?- Kiwnęłam głową.- W końcu to twój brat. A teraz powiedz mi szczerze. Czy ty naprawdę chcesz zostać najwyższą anielicą?
  • Szczerze? W życiu. Chciałam ci tylko dokopać. Pokazać, że nie jesteś idealna, ale tak naprawdę nic to dla mnie nie znaczyło.
  • Tak, ale teraz musisz zostać, albo umrzesz. - Nic nie mówiłam. Nagle poczułam, że jakoś zaczęłyśmy się rozumieć. Poczułam także, że Lolita się o mnie martwi.
  • Mam tylko jedną prośbę. - Powiedziałam.
  • Jaką?
  • Rywalizujmy uczciwe. Nie chcę, żebyś dawała mi fory tylko dlatego, że mogę umrzeć.
  • Ale...- Dalej już nic nie mówiła. Wróciłyśmy do domu. Koło bramy stał Rin.
  • No wreszcie- Powiedział- Już się bałem, że będę musiał po was iść i może uratować- Powiedział ze śmiechem.
  • Prędzej ja bym musiała ratować ciebie- Powiedziałam. Nie wiem czemu, ale mam wrażenie jakbym znała Rina od wieków. Tak jakbym się z nim wychowywała. Może to dlatego, że jesteśmy podobni. Dalej już nie zaprzątałam sobie tym głowy. Gdy weszliśmy Yukio szedł już do swojego pokoju.
  • Dobranoc- Krzyknął tylko i wszedł do siebie.
  • Muszę iść, bo za chwilę mnie nie wpuści- Powiedział Rin i pobiegł do pokoju. Zostałyśmy same, ale już nic nie mówiłyśmy. 15 minut po chłopakach też poszłyśmy spać.