czwartek, 31 grudnia 2015

ROZDZIAŁ 7.- SZPIEG

ROZDZIAŁ 7.- SZPIEG.

Następnego dnia, gdy zeszłam na dół Rin pichcił coś w kuchni, a Yukio nakrywał do stołu.
  • O witaj- Przywitał się Yukio.- Wreszcie zeszłaś. A myślałem, że dłużej niż Rin to się nie da spać.
  • Jak widzisz da się.- Odpowiedziałam zapominając o dzień dobry. Właściwie to wstałam tylko dlatego, bo burczało mi w brzuchu. Nagle poczułam wspaniały aromat z kuchni. - Ale piękny zapach.
  • To prawda. Rin coś gotuje. Powiedział, że to będzie niespodzianka. - Po chwili usłyszeliśmy upadające garnki ( mają charakterystyczny dźwięk).- Oh. Chyba trzeba mu pomóc.
  • Ja pójdę.- Zgłosiłam się. Nie chciało mi się tu siedzieć samej, a z Rinem gadało mi się o niebo lepiej niż z Yukio. Poszłam do kuchni. Tam zapach bł jeszcze silniejszy. Na samą myśl, że śniadanie będzie smakowało jeszcze lepiej niż pachniało ciekła mi ślinka. - Cześć.
  • Cześć- Powiedział nie podnosząc głowy. Wciąż był skupiony na tym co robił.
  • Może w czymś ci pomóc?- Zapytałam ziewając przy tym.
  • Tak chętnie. - Nagle spojrzał się na mnie. - Umyj owoce. Potem truskawki i maliny pokrój w plasterki. - Podniosłam kciuk do góry i zaczęłam wykonywać zadania. Były truskawki, maliny i jagody. Strasznie się zastanawiałam co on chce zrobić. Gdy umyłam owoce zabrałam się do krojenia. W zlewie pełnym naczyń znalazłam nóż. Przemyłam go i zaczęłam kroić. Na blacie nie było zbyt dużo miejsca i musiałam je oszczędzać. Dlatego resztę owoców położyłam na stołku w misce. Blat cały był zajęty kolejnymi brudnymi naczyniami. Widać było, że Rin bardzo się stara. Maliny i truskawki pokrojone. Owoce umyte. Byłam z siebie dumna. W niebie zapewne zajęłoby mi to dwa razy dłużej. Nie wiem czemu, ale na Ziemi wszystko było lepsze, przez co bardziej mi się chciało coś robić.
  • Co dalej?- Spytałam.
  • Daj mi te owoce i pójdź już do stołu. Nie chcę, żeby ominęła cię niespodzianka.- Zrobiłam co chciał. Usiadłam z Yukio i czekaliśmy. Nie za bardzo się z nim dogadywałam. Wyglądał mi na strasznego mondralę. Od razu przypomniała mi się Lolita. Byłam ciekawa, kto byłby gorszy. Po chwili wszedł Rin z talerzem. Leżały na nim cztery połączone warstwami naleśniki. Były wielkie. Warstwy były zrobione z owoców. Pierwsza była z tryskawek. Druga z malin, a trzecia z jagód. Wszystko było oblane czekoladą i bitą śmietaną. Wyglądało cudownie. Każdy dostał kawałek, a jeden został. Chciałam to czym prędzej zjeść, tylko.... jak to ugryźć? W końcu jakoś do tego dotarłam. Wszyscy zjedliśmy, a ostatni kawałek wciąż leżał na talerzu. Byłam ciekawa dla kogo to. Już miałam odchodzić od stołu gdy nagle wskoczył na niego czarny kot z rogami i dwoma ogonami. Odskoczyłam.
  • Co to?- Spytałam.
  • Mój kot Blacky. - Odpowiedział Rin.
  • Rin kto to? - Coś zapytało. Wyglądało jak by to mówił Blacky.
  • To jest Gothi. Jest moją siostrą.
  • Słyszy mnie?
  • Chyba tak. - Chłopak mówił do kota, po czym zwrócił się do mnie. - Słyszysz go?- Kiwnęłam niepewnie głową.
  • Ale jak to możliwe?- Zapytałam.
  • Istnieje coś takiego jak telepatia między demonami. Dlatego go słyszysz.- Powiedział, a ja wciąż stałam jak wryta. Po chwili uznałam, że to musi wyglądać bardzo śmiesznie. Dziewczyna stoi jak słup soli, bo przestraszyła się kota, więc usiadłam. Nagle Rin dodał.- Może chciałabyś, żebym cię oprowadził po mieście.
  • Tak chętnie. - Uśmiechnęłam się. Po śniadaniu poszłam do pokoju i założyłam ciuchy. Miałam tylko te i żadnej kasy. Nagle poczułam w kieszeni spodni coś twardego. Wyjęłam to. To była karta kredytowa! A obok niej liścik. Kup sobie coś fajnego. Całuję mamusia. Pin: 2291. To był jakiś cud. Mam pin. Mam kartę. Ciekawe ile na niej jest? Musiałam się szybko tego dowiedzieć. Wyszliśmy do miasta. Rin pokazał mi najfajniejsze sklepy. Od razu do nich weszliśmy. Gdy kupowałam spodnie spytałam się ile jest na karcie. Później kupując kurtkę w innym sklepie też się spytałam. Okazało się, że pieniędzy nie ubywa. Mama dała mi odnawialną kartę, na której kasy jest zawsze tyle samo. Oznaczało to, że mogę zaszaleć. Pokupowałam tyle rzeczy, a z Rinem czas był wspaniały. W ogóle mi się z nim nie nudziło. W końcu przystanęliśmy na lody. Kupiliśmy sobie 4 kulki w pucharku. Usiedliśmy przy stole, a ja moje pakunki położyłam na innym krześle. Lody były przepyszne. Miały 4 różne smaki. W niebie obsługiwali tylko smakiem ptasiego mleczka. Wspaniale było spróbować innych smaków, o niebo lepszych. Nagle Rin złapał za miecz i wstał.
  • Co się stało?- Zapytałam, a on tylko pokazał, żebym była cicho i wyciągając broń z futerału jednak w ciąż trzymał ją w pochwie. Ostrożnie szedł na około budynku. Po chwili ktoś wyszedł w czapce, okularach i różowej sukience,a za nim Rin trzymający zamknięty miecz przy szyi dziewczyny.
  • Kim jesteś?- Zapytał chłopak.
  • Eeee.....ja....- Dziewczyna nie mogła wydobyć żadnego słowa. Wychodziły tylko niedokończone piski.
  • Chwila!- Krzyknęłam- Chyba wiem kto to.- Podeszłam do niej, zdjęłam czapkę i okulary.
  • Cz...cz....cześć.- Powiedział dziewczyna. Okazało się, że to była Lolita.
  • Co ty tutaj robisz!- Zaczęłam krzyczeć.- Śledziłaś mnie!?- Lolita już stała się poważna.
  • Wysłano mnie z misją by sprawdzić czy wszystko w porządku.
  • Kto cię wysłał!?
  • Święta trójca.- To mnie zupełnie wytrąciło z równowagi. Nawet Trójca Święta brała w tym udział.
  • Jesteś szpiegiem nieba!?- Lolita kiwnęła twierdząco głową. Nie wytrzymałam. Pojawiły się wokół mnie płomienie. - CO?! Co się dzieje!?
  • Spokojnie- powiedział Rin.- Nie panikuj. Uspokój się.- Nie myślałam, że na ziemi jest aż tak łatwo stracić panowanie. Trochę się przestraszyłam. Dopiero drugi raz coś takiego się stało. A pierwszy był w niebie. Ochłonęłam, a płomienie znikły. Od razu co zobaczyłam to piszącą Lolitę.
  • Co ty robisz?- Spytałam podejrzanie.
  • Piszę raport, o tym, że znów straciłaś kontrolę.
  • Nie waż się wysyłać!
  • Muszę. Takie mam rozkazy.
  • Faktycznie jest bardziej denerwująca niż Yukio.- Odparł Rin, co mnie lekko rozśmieszyło, ale teraz miałam ważniejszą sprawę niż nabijanie się z rodzeństwa.
  • Oddaj mi to!- Krzyknęłam.
  • Bo co?- Zapytała pewnie Lolita. - Zapłoniesz, a ja będę miała jeszcze większy pretekst do tego, żeby cię zamknąć?- Zaniemówiłam. Miała rację. Nie mogłam nic zrobić. Nagle odezwał się Rin.
  • Nie. - Powiedział.- Ja to zrobię. Mi nic nie zrobisz, a na Gothi nic nie będziesz miałam- Ucieszyłam się. On był genialny! Moja siostra zastanawiała się przez pewien czas, ale po chwili oddała raport w ręce Rina, który od razu go zniszczył.
  • Co ty robisz!?- Krzyknęła- Teraz w ogóle nie będę mogła zeznawać co się z nią dzieje!
  • I o to chodzi- Powiedziałam z Rinem równocześnie. Chcieliśmy już iść gdy nagle siostrzyczka nas zatrzymała.
  • Czekajcie!- Krzyknęła.- Muszę iść z wami. Później wszystko powiem co się stało, a gdy mi nie pozwolicie pójdzie to na niekorzyść Gothi.- Zastanawialiśmy się. Eh. Czemu ona to robi? Czemu nie może zostawić mnie w spokoju. W końcu zgodziliśmy się.
  • Eh. Chodź- Powiedziałam i poszliśmy do domu księży. Yukio zdziwił się, że przyszła następna anielica. Przynajmniej będą sobą zajęci.

wtorek, 22 grudnia 2015

ROZDZIAŁ 6. - ZIEMIA

ROZDZIAŁ 6.- ZIEMIA.

UWAGA! Od tego rozdziału będą się pojawiać postacie z Ao no exorcist.

Resztę dnia latałam w tą i z powrotem. Patrzyłam sobie na wszystkich i zastanawiałam się co mama chciała zmienić dzięki mnie. Ja bym poprawiła wszystko, ale ona przecież nie jest taka jak ja. Później zaczęłam myśleć jak jest na ziemi. Ziemia. To słowo, coś dzięki czemu rosną rośliny, ale też świat ludzi, którzy nie mają pojęcia co ich czeka. Szczególnie, że to co mówią to brednie. W piekle nie ma złych ludzi. To jest Gehenna czyli świat demonów. Ludzie, znaczy duchy ludzi tam nie trafiają. Jest kilka przedziałów w niebie. Są dla Świętych, dla normalnych, tych trochę złych i takich, którzy popełnili dużo przestępstw. Zależy w jakim przedziale jesteś takie masz prawa. To oczywiste, że ci pobożni mają najwięcej, a ci ,, okropni złoczyńcy” mają najmniej. Zawsze chciałam zobaczyć inne przedziały. Najbardziej ten najgorszy, ale tam duchy nie mają swoich aniołów stróżów, a nawet jeśli to ja nie mogę chodzić nigdzie, oprócz 1 i 2 przedziału. W końcu nie jestem aniołem stróżem. Usiadłam sobie na dachu najwyższego budynku, z którego było widać prawie 1/20 drugiego przedziału ( teraz pomyślcie, że każdy przedział ma tyle samo i wyobraźcie sobie jakie niebo jest wielkie). Patrzyłam się na nie, ale wciąż myślałam o Ziemi. Co to jest dla ludzi? Wpadłam na pomysł, że mogę zejść na ziemię i sama się dowiem. Zabrałam mamie książkę i wiem jak to się robi. Trzeba stanąć na krawędzi czegoś, pomyśleć o Ziemi, zlecieć z tej krawędzi i w tym czasie się przeniesiesz. Cóż, na krawędzi byłam, więc uznałam, że mogę zaczynać od razu. Zamknęłam oczy, stanęłam na krawędzi dachu, pomyślałam o ziemi i zleciałam. Czułam jak zaginam wiatr. Przez chwilę bałam się, że mnie nie przeniesie, lecz po chwili znalazłam się na zielonej trawie. Jedyny minus był taki, że nie wiedziałam w jakim kraju jestem. Najczęściej latam po Europie, ale dzisiaj wyleciałam dość daleko. Nagle zaczęłam mówić dziwnym językiem. W ogóle go nie znałam, lecz wiedziałam co mówię. Od razu mogłam też czytać dziwnie napisane wyrazy.
  • Witamy w Japonii- Przeczytałam na głos. - O rany! Jestem w Japonii. - Mówiłam do siebie. Właściwie wspaniale się składało, bo z tego co słyszałam to tutaj najczęściej są demony i jest specjalnie założona szkoła dla egzorcystów. Od razu chciałam tam lecieć, lecz po pierwsze- oni mają teraz wakacje. Po drugie- Nie mam skrzydeł! Po chwili podbiegłam do okna, w którym mogłam się mniej- więcej przejrzeć. Wyglądałam tak samo. Czerwone włosy zostały. Właściwie tylko one. Nie miałam aureoli, ani skrzydeł, a ubrana byłam w czarną koszulkę na ramiona, krótkie, czarne spodenki i glany. Jednak też mi coś przybyło. Zobaczyłam, że mam spiczaste uszy, ostre zęby, a z tyłu wystaje mi ogon! Od razu schowałam go do spodni. Nagle poczułam, że mam coś w kieszonki. To był telefon dotykowy ( najnowszej generacji) i liścik. Był od mamy.

Kochanie.
Wiedziałam, że po tym jak ci opowiedziałam o wszystkim to będziesz chciała pójść na Ziemię. Pewnie zdziwiłaś się, że masz ogon i inne dziwne rzeczy. Na Ziemi twoje cechy Szatana pokazują się inaczej niż w Niebie. Uważaj też, ponieważ tutaj o wiele łatwiej możesz stracić panowanie. Spotkasz tam chłopaka, który jest podobny do ciebie. Myliłam się też, mówiąc, że tylko ty masz szafirowe płomienie z dzieci Szatana. Ma je też Rin Okumura. Dałam ci telefon z kilkoma kontaktami, a także współrzędnymi gdzie musisz iść. Jeśli będziesz chciała zostać na dłużej, pójdziesz do szkoły dla egzorcystów w Akademii Prawdziwego Krzyża. Kocham cię! Mamusia.

  • Więc to są skutki uboczne bycie córką Szatana- Powiedziałam do siebie pół pytająco, a pół potwierdzająco. - No dobra. Zobaczmy gdzie mam iść- Wyjęłam telefon i zobaczyłam, że pierwszy cel jest tuż przede mną. Dom księży. Trochę mnie to zdziwiło, no bo córka Szatana ma iść do domu gdzie mieszkają faceci z kościoła? Jednak tam poszłam. Stanęłam przed bramą i nie wiedziałam co mam robić. - Rin Okumura? Ciekawe jaki on jest. A co mam zrobić jak go spotkam? Gdy tak stałam i nic nie robiłam, zobaczyłam, że tu jest pełno demonów, a oczywiście prawie nikt ich nie widział. Nagle z domu księży wybiegło coś wielkiego, podobnego do pająka. To było oczywiste, że to demon, bo tak to to ludzie zaczęliby panikować. Za dziwnym czymś wybiegł chłopak o czarno- granatowo.... właściwie nie wiem jaki ona ma kolor, ale o jakimś koloru włosów chłopaka. Ubrany był w niebieską bluzę i dżinsy, a na plecach miał czerwony futerał, który właśnie zdejmował i wyjął z niego miecz. Postanowiłam, że pobiegnę za nim, bo robiło się ciekawie. Znalazł się z wielkim pająkiem w ślepej uliczce. Postanowiłam, że będę ich obserwować za ściany jednego z bloków. Chłopak wyjął miecz z pochwy i stało się coś, w co nie mogłam uwierzyć. Pojawiły się niebiesko- szafirowe płomienie, takie same jakie ja mam. To było dziwne przyglądając się komuś, kto jest do mnie podobny. Chłopak dwa razy machnął mieczem ( może trochę więcej) i demon został pokonany. Kiedy Rin ( bo to chyba był on) chował miecz ja wyszłam z ukrycia ( jeśli chowanie za ściana można tak nazwać). Chyba poczuł, że ktoś zanim stoi, bo zatrzymał się na schowaniu miecza tylko do pochwy, ale jeszcze nie do futerału. Powoli się odwrócił. Kiedy zobaczył, że to tylko jakaś dziewczyna schował miecz i założył na plecy, po czym spytał?
  • Widziałaś to wszystko?- Spytał, a ja kiwnęłam lekko głową potwierdzająco. - Eh. - Nie wiedział co powiedzieć. Postanowiłam zrobić pierwszy krok.
  • Ale nie masz czego się martwić. Wiem kim jesteś.
  • Tak?- Zapytał podejrzliwym głosem. Nagle zdjął miecz i zaczął go wyjmować. - Jesteś demonem?
  • Powiedzmy. Jestem Gothi, córka Szatana i anielicy.- Postanowiłam mówić prosto z mostu. Miałam dosyć ciągłych pytań, które i tak nic nie mówiły konkretnego. On jednak kompletnie się zaciął.
  • Szatana? Anielicy? Jak?
  • Jesteś Rin Okumura tak?
  • Tak.
  • Przynajmniej dobrze, że powiedziałam to właściwej osobie.
  • Co? Że ja właściwa osoba?
  • Możesz wreszcie przestać zadawać głupie pytania i wyglądać tak, jakbyś zobaczył Szatana?
  • No wiesz. Widzę tak jakby moją siostrę, więc jest podobnie.
  • CO!?- Właściwie wcześniej się nie zastanawiałam, ale faktycznie jesteśmy rodzeństwem.
  • Widzisz. Teraz ty wyglądasz, jakbyś zobaczyła Ojca. Zresztą już nie ważne, chodź do domu. Tam wszystko nam opowiesz.- Szliśmy do tego domu księży gdy nagle mnie olśniło.
  • Nam?- Zapytałam.
  • No tak...mi i jeszcze Yukio. To mój brat bliźniak, ale nie polubisz go. - No to wspaniale. Następne rodzeństwo, które nie będę lubić, ale postanowiłam obrócić to w żart.
  • Dobrze, że nie poznasz mojej siostry. I ciesz się, że nie jest z tobą spokrewniona. Po 5 minutach doszliśmy do domu. W środku czekał chłopak, trochę wyższy od Rina, w brązowych włosach i okularach. Wyglądał na strasznie poważnego.
  • Co ty tak długo tam robiłeś- Zapytał ,, poważny” do Rina po czym spojrzał na mnie. - Kto to jest?
  • Lepiej usiądź.- Wszyscy usiedliśmy do stołu.
  • Więc...- Chciał zacząć rozmowę zniecierpliwiony okularnik.
  • To jest Gothi- Mówił za mnie Rin. Nie chciałam się tłumaczyć przed obcym chłopkiem. Więc on zrobił to za mnie.- Jest córką Szatana i anielicy.
  • Co> Czy to możliwe?- Spytał.
  • Jak widać- Odpowiedziałam.
  • A skąd wiedziałaś, że Rin jest synem Szatana?- Pytał się mnie jak na jakimś przesłuchaniu.
  • Ma takie same płomienie jak ja. - Powiedziałam.
  • To znaczy, że....
  • Tak wszyscy wiemy co to znaczy. Nie lubię jak ktoś obcy na mnie tak naciska. - Powiedziałam, po czym dodałam- W ogóle nie lubię jak ktoś na mnie naciska.
  • Wybacz. Jestem Yukio Okumura- Przedstawił się chłopak- brat bliźniak Rina no i teraz twój przyrodni brat.
  • Taaaa.... Zaraz? Co? Wy jesteście bliźniakami?- Zadziwiłam się. - Ale ty nie masz uszu i nie wyglądasz jak dziecko Szatana, a już na pewno nie jak brat bliźniak jego.
  • Cóż. Ja jestem pozbawiony mocy Szatana. Ale za to jestem szóstkowym uczniem w Akademii Prawdziwego Krzyża.
  • Aaaaa. To jego nie polubię?- Szepnęłam do Rina, a ona potwierdzająco kiwnął głową. No to teraz wszystko się zgadza.
  • Na ile tu zostaniesz?- Spytał Yukio.
  • Zależy kiedy zatęsknię za kłótniami z siostrą. - Zaśmiałam się.
  • To ty masz też siostrę?
  • Tak, ale od mamy, więc z wami nie jest spokrewniona i cieszcie się tym. - Zaczęliśmy się śmiać. W końcu nastał wieczór, a bracia Okumura pozwolili mi tu przenocować. Kładąc się myślałam o kolejnym dniu na Ziemi.

czwartek, 17 grudnia 2015

rozdział 5.- Historia

ROZDZIAŁ 5. HISTORIA
Po rozprawie ja i mama poleciałyśmy do domu. W drodze powiedziała mi, że musimy porozmawiać. Bałam się tej rozmowy, bo dosyć rzadko gadam z Farmacją. Zawsze jest tak, ze jak już zaczniemy mama będzie wychwalać Lolitę i mówić jaka ona wspaniała. Jednak tym razem usiadła i powiedziała coś takiego, że nigdy bym się nie spodziewała, że te słowa wydobędą się z jej ust.
  • Gothi- Zaczęła- Czas chyba żebyś posłuchała historii kim jesteś.
  • Eeee....- Nie miałam pojęcia co powiedzieć. Dla mnie to było takie dziwne.- A co powinnam jeszcze wiedzieć?
  • Jak to się stało, że ty się pojawiłaś.
  • Na prawdę?- Spytałam z nadzieją. Kiedy byłam mniejsza, zawsze prosiłam mamę, żeby mi opowiedziała historię jak to się stało, że jestem ja i jak się zakochała w Szatanie. A teraz samej zachciało się mówić. - Nigdy nie chciałaś o tym mówić.
  • Czekałam na okazję, a ta jest najlepsza. - Usiadłam wygodnie i zaczęłam słuchać.- Kiedyś była zasada, że najwyższa anielica i najwyższy anioł muszą być razem, by przynajmniej jeden przyszły najwyższy anioł, bądź anielica byli z czystej krwi.
  • Ale głupia zasada- Przerwałam
  • Masz rację- Przytaknęła mama- Ale kontynuując. Musiałam być z Fariuszem. Urodziła się Lolita. Było ciekawie, ale znudziło mi się takie życie. Postanowiłam polecieć na Ziemię i tam zrobić sobie wakacje. Zeszłam i żyłam wśród ludzi. Chętnie patrzyłam na ich zwyczaje i to co robią. Wieczorem gdy wracałam do domu zobaczyłam płonącego człowieka szafirowymi płomieniami. Będziecie się tego uczyć, że takiego koloru płomienie ma tylko Szatan. Nie mogłam patrzeć jak ten biedny mężczyzna pali się żywcem. Powiedziałam, żeby wszedł we mnie. Poznał, że jestem aniołem i wiedział, że nic mi nie zrobi, ani mnie nie opęta. Będzie tylko sobie we mnie żył. Zgodził się. Na początku to było dziwne uczucie, że ktoś siedzi we mnie i to sam król piekieł. Później jednak się przyzwyczaiłam, a nawet go polubiłam. Nie był taki zły jak o nim mówili. Jednak po pewnym czasie musiałam wracać do nieba, w końcu najwyższa anielica ma obowiązki. Gdy wróciłam, po jakiś 4 miesiącach pojawiłaś się ty. Każdy się ciebie bał już z wyglądu, a gdy otworzyłaś oczy, w jednym pojawił się płomień koloru szafiru. Każdy oniemiał, kto ciebie wtedy zobaczył.
  • Ale przecież wszyscy wiedzieli, że jestem córką Szatana, więc co w tym dziwnego, że mam takie same płomienie?- Zapytałam.
  • Szatan ma wielu synów, ale żaden nie ma takiej mocy, ponieważ tylko król piekieł ma tak potężną moc. - Zamarłam. Czy to znaczyło, że mogłabym być królową piekieł? Czy to dlatego się mnie bali? Postanowiłam zapytać.
  • Czy to....- Mama mi przerwała.
  • Czy to znaczy, że później ty będziesz rządzić piekłem? Nie wiadomo i to dlatego każdy się boi. Ty masz najsilniejszą moc z dzieci Szatana i nie wiadomo czy nie od niego też. W końcu jesteś pół aniołem i pół demonem, więc masz i moce z tej krainy i z tej. - Nie wiedziałam co powiedzieć.
  • A co się stało z tobą?
  • Ja musiałam stanąć w sądzie gdzie sędzią był Bóg.
  • CO!?- Krzyknęłam z niedowierzaniem. - Przecież trójca Święta nie bierze udziału w rozprawach.
  • Jeśli chodzi o najwyższe anioły to tak. W końcu postanowiono, że tobie i mnie nic się nie stanie. Były jednak warunki. 1- Będę Cię pilnowała. 2- Miałam ci nigdy tego nie opowiedzieć. 3- Miałam starać się, byś nigdy nie straciła nad sobą równowagi i żeby szafirowe płomienie się nie pojawiły. 5- Miałam stracić tytuł najwyższej anielicy.
  • Mamo? Czemu tak bardzo się poświęciłaś?- Zapytałam, a ona się lekko odpowiedziała i spojrzała w okno.
  • Bo wierzę, że zmienisz ten Świat na lepsze. - Te słowa naprawdę podniosły mnie na duchu. Postanowiłam, że zrobię wszystko by tak się stało. Przytuliłam mamusię i poleciałam, by zobaczyć jak jest i co miałabym zmienić.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

ROZDZIAŁ 4- DECYZJA CZ.2

    ROZDZIAŁ 4 DECYZJA CZ. 2
    Po godzinie znaleźliśmy się w budynku podobnym do sądu. Okazało się, że właśnie to jest sąd. Sędzią był najwyższy anioł. Wiedziałam, że już po mnie. Trójca Święta nigdy nie bierze udziału w rozprawach, a najwyżsi aniołowie tylko w poważnych przypadkach. Nie dość, że okazało się, że to poważny przypadek to jeszcze sędzią był Farjusz. Ojciec Lolity, najwyższy anioł i gość, który mnie nienawidzi. Uważa, że rodzina rozbiła się przeze mnie. Obrońcą była moja mama, a prokuratorem nowa najwyższa anielica- Lajna. Jakiś Święty nakazał wszystkim wstać. W tej chwili także mogłam już wszystko słyszeć.
  • Proszę wstać- powiedział swoim donośnym głosem- Rozprawę poprowadzi najwyższy anioł Farjusz.
  • Proszę usiąść- powiedział ,, wielki sędzia”.- Dopuszczam do głosu panią prokurator.
  • Oskarżam Gothi Gree, o to, że wznieciła pożar w klasie i to nie zwykły, ale płomieniami Szatana!- Wszyscy się zdziwili i zaczęły się rozmowy.
  • Proszę o spokój- Powiedział Farjusz. - Proszę o pierwszego świadka- panią White. - Wtem weszła nauczycielka wciąż wstrząśnięta tą całą sytuacją.
  • Jestem Anabell White i jestem nauczycielką szkoły dla przyszłych aniołów stróżów.
  • Co pani wie w tej sprawie?
  • Gothi przyszła do mnie na dodatkowe zajęcia z Lolitą. Usiadła, a ja zaczęłam zadawać różne pytania. Oskarżona jeszcze nigdy nie była tak aktywna. Jej siostra bardzo się zdenerwowała, więc skróciłam zajęcia, żeby nic nie zaszło dalej. Poprosiłam Gothi, żeby jeszcze chwilę została. Pytałam się co chce osiągnąć denerwując Lolitę. Ona odparła, że chciałaby być najwyższą anielicą.- Znów wszyscy zaczęli rozmawiać.
  • Proszę o ciszę- Znów upomniał Farjusz- Co pani odpowiedziała?
  • Że to jest niemożliwe. Wtedy się zdenerwowała i pojawiły się te płomienie. Podpaliła całą moją salę.
  • Więc przez to, że jet córką Szatana pojawiły się charakterystyczne dla niego płomienie?- Zapytała Lajna.
  • Proszę o oddalenie pytania- Powiedziała moja mama- To nie jej wina, że się taka urodziła. Dla mnie w ogóle ta rozprawa jest bez sensu.
  • Tylko dla tego, że chodzi o twoją córkę- Powiedziała pani White. Jeszcze to wszystko trwało dosyć długo, ale reszta mnie już nie interesowała. Patrzyłam się po sali kto siedzi na widowni. Spostrzegłam tam Kaję, lecz bez Fali. Zrobiło mi się smutno, bo wyszło, że naprawdę się na nas obraziła, ale w takiej chwili kiedy nie wiadomo co się ze mną stanie? W końcu Farmacjusz wstał i powiedział te wspaniałe słowa, które oznaczały przerwę.
  • Zamykam rozprawę po przerwie sąd ogłosi wyrok. - Kaja mogła od mnie podejść i chwilę pogadać. Wyglądała na naprawdę zmartwioną.
  • O rany co ty znowu zrobiłaś!?- Krzyknęła Kaja.
  • To co słyszałaś przez te dwie godziny....właściwie to co ja zrobiłam?- Zaśmiałam się.
  • To nie jest pora na śmiech. Mogą cię nawet zabić. - Wtedy zrozumiałam jaka sprawa jest poważna, lecz udawałam, że się tym nie przejmuję.
  • A to anioły da się zabić?
  • Eh! Na prawdę nie śmiej się bo pożałujesz. Fala miała rację mogłyśmy tego nie robić!
  • Właśnie, a gdzie Fala, bo widziałam, że nie przyszła z tobą.
  • Obraziła się na nas. Szczególnie na ciebie. - Była chwila ciszy, ale nie chciałam, żeby długo trwała, więc znów zaczęłam żartować.
  • Mam nadzieję, że szybko to się skończy bo ta kula jest strasznie niewygodna. Mogli przynajmniej wrzucić jakiś poduszki- Wtedy Kaja zaczęła się wreszcie śmiać. Lecz i jej i mój śmiech był tylko po to by zakryć niepokój, który gnębił nas od początku rozprawy. W końcu sąd wrócił, razem z moją mamą, Lajną i ( co się zdziwiłam) Panią White.
  • Na moce przyznane mi przez Trójcę Świętą ogłaszam Gothi Gree za winną popełnionego czynu. - To była najtrudniejsza część całej przemowy. Reszta to tylko wyrok, ale stało się coś dziwnego- Jednak pozwalam na to, by próbowała zostać najwyższą anielicą, lecz gdy nią nie zostanie zostanie wygnana, lub zabita. Skończyłem.- Nagle kula znikła, a ja upadłam na ziemię, jednak od razu przybiegła do mnie Kaja i moja mama ( chociaż cały czas siedziała koło mnie). Uściskały mnie i poszłyśmy do domu. Niby wszystko dobrze się skończyło, ale teraz musiałam zostać najwyższą anielicą i nie było innej opcji.

ROZDZIAŁ 3- DECYZJA CZ. 1

ROZDZIAŁ 3- DECYZJA CZ. 1
W końcu skończyła mi się kara i poleciałam do przyjaciółek. Jak zwykle latałyśmy po ,,całym” niebie. ( Powiedzmy 1/100, bo niebo jest wielkie). Ja oczywiście raz udawałam, że leżę, raz leciałam do tyłu, a raz do góry nogami. Nie miałam co robić. Nie mam w końcu swojego ducha, którym muszę się opiekować, a do domu wracam tylko jeść i spać, bo nie mam ochoty widzieć Lolity. Na pewno nie po tym co jej zrobiłam. Już pewnie naskarżyła mamie, a ona tylko westchnie i powie ,, Taka już jest”. Jednak gdy wrócę zacznie ze mną ,, poważną” rozmowę o tym, że nie mogę tak się zachowywać, bo kiedyś źle skończę. Zawsze tak jest. Najczęściej w weekend, bo wtedy to mi się już nudzi na maksa, ale teraz to się dzieje jakoś częściej. W końcu zaczęłam się zastanawiać czemu moja siostra ma jak w niebie ( oczywiście nie dosłownie, bo już tu jesteśmy), a ja jak w piekle. Tak się zamyśliłam i długo nie gadałam, że aż dziewczyny zaczęły się zastanawiać.
  • Gothi co się tak zamyśliłaś?- Zapytała Fala.
  • No właśnie. Dosyć rzadko jest przy tobie cicho, a tutaj taka odmiana- Mówiła jak zwykle docinkami Kaja.
  • No bo...- Zastanawiałam się czy mówić im o moich prawdziwych przemyśleniach- Czemu Lolita ma tak wspaniale, a ja jakbym żyła w piekle?- W tej chwili przyjaciółki się zatrzymały. Nie wiem w sumie dlaczego. Może dlatego, bo nigdy czegoś takiego nie powiedziałam? Poleciały na dach, a ja za nimi i tam usiadłyśmy.
  • Ale o co ci konkretnie chodzi?- Spytała Fala.
  • Eh. Ona ma wspaniałe oceny, ma mnóstwo przyjaciół, będzie najwyższą anielicą i każdy ją uwielbia. A ja? Ciągle siedzę za karę po lekcjach nawet jak nic nie zrobię. Każdy mnie nienawidzi i jestem pół aniołem, a pół szatanem i jestem zupełnym odmieńcem. Jeszcze wymieniać?
  • Nie. - Przyznała Fala.
  • No ale wiesz jesteś wyjątkowa- Pocieszała mnie Kaja.
  • Tak i właśnie dlatego każdy się boi, że mogę zniszczyć niebo. - Dziewczyny nic nie mówiły jednak wiedziały, że mam rację.
  • Ale po coś masz tą aureolę.- Stwierdziła Fala.
  • No właśnie. Może to nie znaczy, że jesteś zła.- Mówiła Kaja.
  • Gdyby moja aureola nie była czarna i nie opadała mi na głowę to może bym się z wami zgodziła, ale same widzicie jak to wygląda- Znów nic nie mówiły.
  • Ale przecież nikt nie każe ci, żebyś była zła. Może właśnie pokaż, że to nie prawda co o tobie mówią- Stwierdziła Kaja.
  • Wisz...masz rację! Przecież to, że jetem córką Szatana to nie znaczy, że muszę być zła. W końcu moją mamą jest najwyższa anielica. Znaczy... była najwyższa anielica, bo przeze mnie już nie jest. - Znów byłam przygnębiona, bo w końcu kiedy ja się urodziłam to mama straciła ten tytuł bo wiadomo było, że Szatan jest ojcem. To było straszne, może i to nie było całkiem prze ze mnie, ale czułam, że to moja wina.
  • Ale nie załamuj się- Pocieszała mnie Fala.
  • A ja uważam, że dlatego, że taka jesteś mogłabyś być nawet najwyższą anielicą. W końcu chcesz być ważniejsza od Lolity, a nic nie będzie lepszego jak zabranie jest posady sprzed nosa. - Wciąż wymyślała moja druga, ruda przyjaciółka.
  • Genialny pomysł, ale... trzeba się uczyć...- Stwierdziłam posępnie.
  • Oj nie przesadzaj. Pomożemy ci- Powiedziała jak zwykle energiczna Kaja.
  • Ona ma rację jesteśmy z tobą- Mówiła, spokojna i miła Fala. ( Jak ją poznałam to się zdziwiłam, że trzyma się ze mną, a nie z Lolitą)
  • Dzięki- Lekko się uśmiechnęłam. Już był wieczór i wszystkie duchy poszły spać. Ja i Fala nocowałyśmy dzisiaj u Kaji. Chciałam, u mnie, ale z Lolitą żadna by nie wytrzymała całej nocy, bo jak to ona od razu by przyszła do mojego pokoju, żeby uprzykrzyć mi życie. Siedziałyśmy więc w pokoju u Kaji i zastanawiałyśmy się jak mogę być najwyższą anielicą.
  • Dobra – Powiedziała Fala- Zrobiłam listę co powinnaś robić, żeby stać się najwyższą anielicą. Punkt 1- Trzeba dużo się uczyć i zostawać po lekcjach by doskonalić swoje umiejętności.
  • Nie wypali- Powiedziałam- Wiecie, że ja na lekcjach ciągle śpię, nawet nie wiem co dzisiaj było.
  • Ale zostawanie po lekcjach wychodzi ci perfekcyjnie – Zaśmiała się Kaja.
  • Szkoda tylko, że za karę- Powiedziała Fala wzdychając i zaczęła czytać dalej. - Punk 2- Musisz wspierać innych i im pomagać.
  • Jeszcze gorzej. To nie w mojej naturze.
  • No to nie wymyślaj, że chcesz być najwyższą anielicą bo bez tego się nie da!- Wybuchła Fala- Nic z tej listy nie jest w twoim typie! W ogóle po co się staramy!? Ja stąd idę!- Fala wyszła i trzasnęła drzwiami, a my stałyśmy jak wryte. Nie miałyśmy pojęcia, że z tej małej, delikatnej i słodkiej osóbki uczesanej w dwie kitki mogą wyjść takie emocje. W końcu uznałyśmy, ze jutro znów będzie normalnie, więc zabrałyśmy się do obmyślania co można zrobić, żebym wygrała z Lolitą. Fala zostawiła kartkę, więc zaczęłyśmy czytać dalsze punkty. Faktycznie tam było wszystko czego nigdy nie robiłam i nie zrobiłabym gdybym nie musiała. W końcu postanowiłam, że spróbuję i chodź będzie trudno to dam radę. Następnego dnia przyszłam z plecakiem i książkami co było pierwszym postępem, bo chyba nigdy nie wzięłam zeszytu do ręki. Na lekcjach nie spałam i zgłaszałam się. W końcu postanowiłam, że zostanę po lekcjach na zajęcia Lolity z panią White, by zobaczyć co tam robią. Przy okazji pokażę, że się zgłaszam. Nadeszły te dodatkowe zajęcia. Weszłam do klasy gdzie siedziała Lolita i pani White.
  • Dzień dobry pani White czy mogę posiedzieć tutaj, ponieważ czekam na kółko plastyczne, ale jest dopiero za godzinę.- Spytałam słodki głosikiem- Oczywiście będę także brała udział i się zgłaszała.
  • Eee... no dobrze... usiądź i zapisz temat do zeszytu oczywiście jeśli go masz- Powiedziała zagmatwana nauczycielka. W sumie to jej się nie dziwię, bo nigdy do niej nie powiedziałam Dzień dobry, nikomu tak nie powiedziałam.
  • Oczywiście, że mam- Usiadłam koło Lolity i zaczęłyśmy zajęcia.
  • Dobrze.- Zaczęła pani lekcję- Która mi powie jakie jest główne zadanie najwyższej anielicy?- Obie się zgłosiłyśmy- Tak Gothi, powiedz.
  • Musi patrolować czy wszystko jest w porządku i w razie czego polecieć do Ducha Świętego, a on resztę załatwi- Powiedziałam i kontem oka widziałam tą czerwoną ze złości buzię Lolity.
  • Bardzo dobrze. A czy ma ona jakieś moce? Lolita.
  • Dostaje złote skrzydła.- Odpowiedziała Lolita.
  • Ale zapomniałaś, że ma też moc odnawiania i uzdrawiania. - Dokończyłam.
  • Bardzo dobrze Gothi- Pochwaliła mnie pani White.
  • Ale to było pytanie do mnie!- Krzyknęła Lolita.
  • Ale zapomniałaś o mocach, więc Gothi dokończyła.
  • Ale czemu!?
  • Bo ty nie potrafisz odpowiedzieć w całości na proste pytanie- Dogryzłam Lolicie bujając się na krześle.
  • A ty od kiedy znasz na cokolwiek odpowiedź co?!- Krzyknęła ,, siostrzyczka”.
  • Odkąd ty jesteś taka fatalna.
  • Uważaj do kogo mówisz bo...
  • No już spokojnie- Przerwała kłótnię nauczycielka. - Lolita wracaj już do domu, a ty Gothi zostań jeszcze na chwilę. - Kiwnęłam głową. Poczekałyśmy aż druga dziewczyna się spakuje i wyjdzie. Kiedy nie było już nikogo w sali oprócz mnie i pani White zaczęła się rozmowa.
  • Co ty chcesz osiągnąć?- Spytała się nauczycielka- Przyszłaś tu i fakt odpowiedziałaś wspaniale na pytania, ale przez to wytrąciłaś z równowagi Lolitę. To znów twój kolejny kawał?
  • Nie...- Zaczęłam. Zastanawiałam się czy mówić o swoim planie już teraz. Zdecydowałam, ze nie ma co ukrywać. - Ja zdecydowałam, że....mogłabym zostać najwyższą anielicą.
  • O czym ty mówisz?
  • Uznałam, że mam aureolę i moją mamą jest była najwyższa anielica, więc czemu nie mogłabym spróbować. Wiem, jestem córką Szatana, ale może właśnie dlatego i dzięki temu, że jestem wyjątkowa mogłabym zająć to miejsce. Czy mogę spróbować?- Czekałam z niecierpliwością na odpowiedź.
  • Nie.- Odpowiedziała nauczycielka oschle i zimno, a ja nie wytrzymałam. Zaczęłam rzucać wszystkim czym się dało i nagle zobaczyłam, że to co dotknęłam paliło się płomieniami koloru szafiru. Byłam przestraszona i od razu się uspokoiłam jednak wszystko nadal płonęło. Nie wiedziałam co się stało. Jednak mój strach nie porównywał się do przerażenia pani White. Miała taką dziwną minę. Trzymała telefon w ręce, ale natychmiast jej upadł. Nagle przybiegli jacyś faceci. Zaczęli gasić płomienie, ale nie zwykłą wodą tylko święconą. To było dziwne no bo po co płomienie gasić czymś takim. No dobra może były dziwne i może przeze mnie, chodź sama nie wiem. Nagle dwójka mnie złapała za ręce i wynieśli z klasy jak jakiegoś przestępcę. Nagle znalazłam się w jakiejś szklanej kulce. Wszystko widziałam lecz ja ich nie słyszałam, a oni mnie.

czwartek, 3 grudnia 2015

Psikus dla Lolity


ROZDZIAŁ 2- PSIKUS DLA LOLITY.

Co trzy miesiące w szkole zbieraliśmy się na apel podsumowujący. Wtedy o osiągnięciach, a także wywoływano najlepszego ucznia i dawano mu dyplom. Odkąd chodzę tam na każdym apelu była wywoływana tylko jedna uczennica. Oczywiście była to...
  • Lolita Gree!- Powiedziała przez mikrofon dyrektorka. - Brawa dla niej! - Wtedy przyleciała na scenę Lolita. Ubrana w różową, długą sukienkę. Z jednej strony zazdrościłam jej, że ma takie osiągnięcia, lecz drugiej, miałam dosyć co 3 miesiące wysłuchiwać tego samego imienia. I jeszcze te ciągłe przemowy. Chodź każda była inna miała ten sam podtekst ,, Jak widzicie to ja jestem najlepsza, a Gothi to niepotrzebna anielica, która nam tylko zrobi coś złego. Więc zaczęła mówić te wspaniałe słowa.
  • Droga pani dyrektor- Zaczęła- Drodzy uczniowie. Jestem zaszczycona, że mogę przy was odbierać ten dyplom. Będę się starała, by nie był mi odebrany i żeby nie trafił w niepowołane ręce. Dziękuję. - A nie mówiłam. Zawsze to tak brzmi. Jeszcze ucałowała panią dyrektor i odleciała na swoje miejsce. Jeszcze nauczycielki coś przynudzały po czym wyszliśmy z sali i mogliśmy już lecieć nadzorować duchy. Ja sobie latałam z moimi przyjaciółkami, które też musiały wykonać to zadanie. Mi natomiast nie chciało się wracać do domu. Na pewno nie po to by znów patrzeć na chełpiącą się Lolitę i przypinającą kolejny dyplom na ścianie, której przez te papierki nie było widać. Ja wciąż myślałam o Lolicie.
  • Nienawidzę Lolity- wyrwało mi się przypadkowo.
  • Nie ty jedna- Odezwała się Kaja jakby to był normalny temat- Jest zbyt idealna.
  • Kaja nie gadaj tylko patrz co się dzieje- Powiedziała Fala jakby nie chciała, żeby doszło do tematu o Lolicie. Jednak ja dalej ciągnęłam, a Kaja bardzo chętnie słuchała.
  • Przydałoby się zrobić jej małego psikusa- Mówiłam.
  • Zamieniam się w słuch- Powiedziała przyjaciółka jakby już dawno czekała na ten pomysł. Powiedziałam jej mój plan jak można zemścić się na Lolicie. Następnego dnia miałyśmy go zrealizować. Dzień jak co dzień. Poszłyśmy do szkoły. Poprosiłam dziewczyny z niższej klasy, żeby zrobiły wywiad z moją siostrą. Dałam im trochę chmurnych mleczek ( Coś w podobie do ptasich tylko w niebie) Poszły i zaczęły wypytywać się o wszystko.
  • Lolita Gree!- Krzyknęła Analia ( Jedna z dwóch dziewczynek, które wysłałam) – Czy możemy zrobić z tobą wywiad?
  • Jesteśmy twoimi wielkimi fankami, a przy okazji prowadzimy gazetkę szkolną, a ty jesteś wzorem do naśladowania- Zachęcała Gabri.
  • No dobrze, ale kilka pytań. Niedługo lekcja- Odpowiedziała Lolita zachęcona tymi pochwałami.
  • Wspaniale- Mówiła Gabri.
  • W takim razie. Pytanie pierwsze- Zaczęła wywiad Analia- Twój ulubiony kolor?
  • Różowy, biały i złoty.
  • Ulubione jedzenie?- Pytała dalej Gabri, a potem wymieniały się pytaniami.
  • Niebiańskie babeczki z różowym lukrem. ( Trudno tłumaczyć co to)
  • Ulubiony nauczyciel.
  • Oh. Wszyscy są wspaniali.
  • Gdybyś miała wybrać tego jedynego?
  • Mmm... Pani White, która przygotowuje mnie do bycia najwyższą anielicą. Zresztą za chwilę mam z nią zajęcia, a nie lubi kiedy się spóźniam.
  • Dobrze to później skończymy.- Powiedziała Gabri i obie szybko do mnie przyleciały. Wszystko mi powiedziały, a ja przyjaciółką i teraz miał się zacząć nasz plan. W szkole mamy 3 pomieszczenia, w których są mikrofony i tam mówimy ogłoszenia i takie tam. Idealnie dla naszej trójki. Każda poleciała do jednego. Najpierw ja zaczęłam.
  • Lolita Gree proszona jest do sali numer 315 do pani od plastyki.
  • Co!?- Mówiła do siebie dziewczyna- Przecież za chwilę są zajęcia u Pani White. Oh. No trudno muszę iść. - Lolita poszła do sali 315. Otworzyła drzwi i nagle spadła na nią biała farba. To było komiczne. ( Widziałam to, bo miałam wszędzie ustawione kamery).
  • Co to jest!?- Krzyczała Lolita. Nagle Fala nadała następne wezwanie.
  • Lolita Gree proszona do sali numer 1 do pani od śpiewu.- Powiedziała Fala.
  • Znowu gdzieś? Jeśli to następny żart...- Jednak poszła. Weszła do sali numer 1 i nagle spadł na nią złoty brokat. - No nie jak ja wyglądam!? Eh. Jeśli znowu coś to...- Nagle Kaja zaczęła mówić.
  • Lolita Gree proszona do sali numer 174 do pani od tańca- Mówiła.
  • Nie dam się nabrać tym razem! Nigdzie nie idę! Wracam do mojej sali. - Krzyknęła moja okropna siostra. Wróciła do sali numer 45. Otworzyła drzwi i zleciał na nią różowy lukier. Osobiście musiałam to zobaczyć, więc siedziałam w klasie, udając, że mam karę. ( To była prawda, ale powinnam siedzieć w innej sali). Zaczęłam się śmiać tak, że spadłam z krzesła.
  • Jesteś taka słodka, że można byłoby cię zjeść jak babeczka niebiańska!- Zaczęłam mówić kiedy się nie śmiałam. Wszystko poszło zgodnie z planem. Wiedziałam, że trzeci raz nie posłucha i pójdzie już do sali, a to była tylko taka zmyłka. Nagle przyleciały Kaja i Fala. Kiedy zobaczyły Lolitę, próbowały się nie śmiać, ale coś nie zadziałało.
  • Lolito Gree co to ma znaczyć?- Zapytała pani White.
  • Niech pani się zapyta Gothi, bo to pewnie jej sprawka.- Odpowiedziała oburzona dziewczyna.
  • Gothi?
  • Przyznaję się bez bicia.- Powiedziałam wciąż się trochę śmiejąc.
  • Jak zwykle. A ty idź się umyć.
  • To ja już pójdę do klasy gdzie mam karę.
  • To co tu robi...- Zastanawiała się pani White, ale to już było oczywiste po co tu siedziałam. - Eh. Tak lepiej już idź. - Wyszłam z klasy łapiąc się za brzuch ze śmiechu. Wciąż nie mogłam się powstrzymać. Ta biała farba, złoty brokat, różowy lukier i do tego czerwona ze złości twarz. To wszystko wyglądało wspaniale. Poszłam do sali i już nic nie mówiłam, ale zabawa była wspaniała. Jak widzicie jestem ekspertem od takich rzeczy i jeszcze nie raz to udowodnię.